Jeszcze nigdy nie byłem tak blisko z żadną dziewczyną. Ja po prostu bałem się , że ją skrzywdzę wykonując jakiś niewłaściwy ruch.
Niepewnie wsunąłem drugą dłoń pod koszulkę dziewczyny i szybkim ruchem ją z niej zdjąłem. Nasze pocałunki robiły się coraz bardziej zachłanne. Amanda przyciągnęła mnie do siebie tak , że leżałem na niej , pomiędzy jej nogami. Dłońmi zacząłem błądzić po jej ciele a z gardła dziewczyny wydarło się krótkie jęknięcie . Mój uśmiech od razu się poszerzył. Zjechałem dłońmi na zapięcie jej spodni . Chciałem je odpiąć lecz usłyszałem pukanie do drzwi. Odsunąłem się od jej słodkich ust i otworzyłem szeroko oczy. Nagle poczułem na swoich policzkach rumieńce.
- Kto to?
Spytała po cichu a ja wzruszyłem ramionami powoli wstając. Założyłem koszulkę i podszedłem do drzwi , które pośpiesznie otworzyłem. Widząc Scooter'a westchnąłem po cichu i przeczesałem palcami swoje blond kosmyki.
- Za 10 minut kolacja na dole.
Mężczyzna delikatnie się uśmiechnął a ja skinąłem głową.
- Już się zbieramy.
Odparłem szybko i zamknąłem drzwi. Wróciłem do Amandy i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek.
- Chodź , mamy kolację.
Powiedziałem po cichu a ona wzdychając wstała i ubrała się. Narzuciłem jeszcze bluzę na ramiona i wyszliśmy z pokoju. Dokładnie zamknąłem drzwi i łapiąc jej drobną rączkę zeszliśmy na dół. W środku wszyscy już byli. Posłałem im delikatny uśmiech na przywitanie i usiedliśmy we dwoje przy osobnym stoliku.
- Mam nadzieję , że nie będziemy jeść tych paskudnych , obślizgłych ślimaków.
Zażartowałem a Amy wzruszyła ramionami.
- Ja chyba przejdę na dietę do końca pobytu tutaj jak będą ślimaki.
Zaśmiała się po cichu a po chwili kelner przyniósł nam spaghetti. Oboje odetchnęliśmy z ulgą. Jak zawsze pomodliłem się po cichu i zajęliśmy się jedzeniem.
(..)
- Justin 3 minuty!
Usłyszałem głos z końca korytarza i jeszcze raz spojrzałem w lusterko poprawiając czarną , skórzaną kurtkę.
- Dasz radę...
Ciche szepnięcie sprawiło , że westchnąłem. Zamknąłem na moment powieki i odwróciłem się w drugą stronę stojąc przed swoją ukochaną.
- Jeszcze nigdy tak bardzo nie bałem się koncertu. To wręcz przerażające..
Pokręciłem głowę z niedowierzaniem. Naprawdę , nigdy nie miałem tremy . Amy wtuliła się we mnie a ja objąłem ją rękoma. Pocałowałem ją w czubek głowy.
- Trzymaj kciuki.
Szepnąłem do jej ucha a ona skinęła głową.
- Pewnie , że będę. Daj czadu.
Uśmiechnęła się słodko a ja puściłem do niej oczko. Podszedłem do Scooter'a , który przypiął mi do spodni bezprzewodowy mikrofon . Oboje poszliśmy na tak zwaną "windę" , która wywoziła mnie na scenę. Kucnąłem na niej i w tle rozbrzmiał głos mojego Dj'a.
- Ja mówie Justin wy mówicie Bieber.. Justin..
-Bieber..
- Justin..
-Bieber..
- Ja mówie One wy mówicie Time.. One..
-Time..
- One...
I w tym momencie znalazłem się na scenie rozpoczynając koncert piosenką "One Time". Oklaski i krzyki wszystkich moich fanów naprawdę mnie motywowały.
Z piosenki One Time przeszedłem na Bigger i tak dalej..
Najbardziej lubiłem chyba występ kiedy śpiewałem " One Less Lonely Girl" . Mogłem wtedy sprawić , że jedna z fanek była na scenie . Dziewczyna mogła się poczuć jakby była w tym momencie najważniejsza. No i tak też właśnie było.
Koncert trwał 3 godziny , zmęczony wróciłem za kulisy i od razu udałem się do garderoby gdzie wziąłem szybki prysznic i przebrałem się w czarne rurki , czerwoną koszulkę z nadrukiem a na to jakąś czarną bluzę. Na głowę nałożyłem czarną czapkę i wyszedłem z garderoby. Czując jak ktoś rzuca się na moje plecy cicho zacząłem się śmiać.
- Zgadnij ktoo to..
Osoba zakryła mi dłońmi oczy a ja dalej się śmiałem.
- Czy to brunetka o brązowych pociągających oczach i ma na imię Amanda?
Spytałem niby to zaskoczony.
- Kurcze , dobry jesteś.
Stwierdziła kręcąc głową a ja łapiąc ją za uda podszedłem do Scooter'a. Amanda objęła rękami moją szyję wtulając się w moje plecy.
- No to jak , mam wolne czy jeszcze coś?
Spytałem unosząc brwi do góry. Mężczyzna zerknął na Amy a potem na mnie i pokręcił głową.
- Dobra , idźcie sobie ale uważajcie. Weź Kenny'ego.
Powiedział poważnie a ja skinąłem głową.
- Tak jest!
Zasalutowałem jedną ręką. Postawiłem Amy przed sobą i spojrzałem w jej oczy.
- To co robimy?
Spytałem z szerokim uśmiechem.
- Jest jeszcze wcześnie , może pójdziemy na spacer?
- Na pewno chcesz iść w tłum ludzi robiącym nam zdjęcia?
Ona skinęła głową.
- Wiesz poświęcę się. Nie obchodzi mnie to co inni o mnie myślą. Jesteś dla mnie najważniejszy..liczy się to co my wiemy a nie to co inni myślą. Kocham Cie i nikt nam w tym nie przeszkodzi..
Szepnęła z taką czułością , że poczułem pieczenie pod powiekami. Nie wiem dlaczego ale w takich sytuacjach miałem ochotę po prostu się rozpłakać. Przełknąłem głośno ślinę i narzuciłem na głowę kaptur.
- W takim razie , w porządku. Chodźmy..
Sięgnąłem po jej dłoń i wskazując głową , Kenny podszedł do nas i po chwili znaleźliśmy się na zewnątrz. Paryż wiosną , niesamowity widok. Pełno kwiatów , kolorowe krajobrazy , francuski akcent. Coś pięknego.
- Ciekawe czy mają tutaj dobre żelki ?
Spytał Kenny a ja cicho się zaśmiałem i zwróciłem głowę w jego stronę.
- Kenny to nie jest jakaś odległa kraina , wszystko jest dokładnie to samo co u nas.
Stwierdziłem a on wzruszył ramionami.
- No nie wiem , nie wiem.
Mężczyzna pokręcił głową . Objąłem Amy ramieniem i pocałowałem ją w skroń.
- Czekajcie chwilkę..
Poprosiłem i odszedłem od nich . Widząc kobietę w średnim wieku sprzedającą kwiaty podszedłem do niej i poprosiłem o jedną , czerwoną różę. Zapłaciłem i w poskoczach wróciłem do towarzyszy.
- Madame..
Wyjąłem przed nią różę .
- O jejku , dziękuję..
Powiedziała po cichu czule całując mój policzek. Przejęła ode mnie kwiatka i ruszyliśmy dalej. Nawet nie zwracałem uwagi na paparazzi i ludzi , którzy robili nam zdjęcia. Teraz liczyła się tylko Amanda. Jejku jeszcze nigdy nie byłem tak bardzo szczęśliwy jak teraz. Czułem , że Amanda jest dziewczyną z którą chciałem spędzić resztę życia. Nagle przypomniała mi się sytuacja przed kolacją . A co jeśli doszłoby do czegoś więcej? Może to dobrze , że nagle przyszedł Scooter. Może to nawet jakiś znak?
- Justy , wszystko okej?
Amy ścisnęła mocniej moją dłoń a ja zamrugałem kilka razy.
- Tak tak , przepraszam , zamyśliłem się..
Szepnąłem i zagryzłem delikatnie dolną wargę. Wskazałem na ławkę abyśmy na niej usiedli. Dziewczyna wtuliła się we mnie a ja obejmując ją zacząłem gładzic jej plecy dłonią. Zamknąłem powieki ukrywając twarz we włosach Amy.
- Jesteś smutny..
Stwierdziła poważnie a ja pokręciłem głową na boki.
- Nie. Nie jestem smutny. Wręcz przeciwnie.
Za przeczytałem szybko.
(..)
Mogłem tak siedzieć i siedzieć lecz było już późno. Około 22:10 wróciliśmy do pokoju. Wziąłem kosmetyczkę i udałem się do łazienki gdzie wziąłem szybki prysznic. Założyłem na siebie bokserki i szare spodnie od dresu. Wyszorowałem zęby i wróciłem do pokoju kładąc się na łóżku. Amy odłożyła książkę na bok .
- Idziemy spać?
Spytała .
- Myślę , że tak. Jestem padnięty..
Szepnąłem gasząc światło. Brunetka położyła głowę na moim ramieniu a ja pocałowałem ją w czoło.
- W takim razie dobranoc skarbie.
Powiedziała po cichu a ja delikatnie się uśmiechnąłem.
- Dobranoc. Kocham Cie..
Połaskotałem ją po policzku a ona wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.
- Ja Ciebie również...
~~
Bardzo dziękuję za komentarze. Trzymajcie tak dalej! <3
Niektórzy pytali mnie o kontakt a więc , jeżeli ktoś chciałby numer telefonu lub gadu to podam tylko na wiadomościach prywatnych . wypociny.
XoXoGossipGirl;*
Niepewnie wsunąłem drugą dłoń pod koszulkę dziewczyny i szybkim ruchem ją z niej zdjąłem. Nasze pocałunki robiły się coraz bardziej zachłanne. Amanda przyciągnęła mnie do siebie tak , że leżałem na niej , pomiędzy jej nogami. Dłońmi zacząłem błądzić po jej ciele a z gardła dziewczyny wydarło się krótkie jęknięcie . Mój uśmiech od razu się poszerzył. Zjechałem dłońmi na zapięcie jej spodni . Chciałem je odpiąć lecz usłyszałem pukanie do drzwi. Odsunąłem się od jej słodkich ust i otworzyłem szeroko oczy. Nagle poczułem na swoich policzkach rumieńce.
- Kto to?
Spytała po cichu a ja wzruszyłem ramionami powoli wstając. Założyłem koszulkę i podszedłem do drzwi , które pośpiesznie otworzyłem. Widząc Scooter'a westchnąłem po cichu i przeczesałem palcami swoje blond kosmyki.
- Za 10 minut kolacja na dole.
Mężczyzna delikatnie się uśmiechnął a ja skinąłem głową.
- Już się zbieramy.
Odparłem szybko i zamknąłem drzwi. Wróciłem do Amandy i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek.
- Chodź , mamy kolację.
Powiedziałem po cichu a ona wzdychając wstała i ubrała się. Narzuciłem jeszcze bluzę na ramiona i wyszliśmy z pokoju. Dokładnie zamknąłem drzwi i łapiąc jej drobną rączkę zeszliśmy na dół. W środku wszyscy już byli. Posłałem im delikatny uśmiech na przywitanie i usiedliśmy we dwoje przy osobnym stoliku.
- Mam nadzieję , że nie będziemy jeść tych paskudnych , obślizgłych ślimaków.
Zażartowałem a Amy wzruszyła ramionami.
- Ja chyba przejdę na dietę do końca pobytu tutaj jak będą ślimaki.
Zaśmiała się po cichu a po chwili kelner przyniósł nam spaghetti. Oboje odetchnęliśmy z ulgą. Jak zawsze pomodliłem się po cichu i zajęliśmy się jedzeniem.
(..)
- Justin 3 minuty!
Usłyszałem głos z końca korytarza i jeszcze raz spojrzałem w lusterko poprawiając czarną , skórzaną kurtkę.
- Dasz radę...
Ciche szepnięcie sprawiło , że westchnąłem. Zamknąłem na moment powieki i odwróciłem się w drugą stronę stojąc przed swoją ukochaną.
- Jeszcze nigdy tak bardzo nie bałem się koncertu. To wręcz przerażające..
Pokręciłem głowę z niedowierzaniem. Naprawdę , nigdy nie miałem tremy . Amy wtuliła się we mnie a ja objąłem ją rękoma. Pocałowałem ją w czubek głowy.
- Trzymaj kciuki.
Szepnąłem do jej ucha a ona skinęła głową.
- Pewnie , że będę. Daj czadu.
Uśmiechnęła się słodko a ja puściłem do niej oczko. Podszedłem do Scooter'a , który przypiął mi do spodni bezprzewodowy mikrofon . Oboje poszliśmy na tak zwaną "windę" , która wywoziła mnie na scenę. Kucnąłem na niej i w tle rozbrzmiał głos mojego Dj'a.
- Ja mówie Justin wy mówicie Bieber.. Justin..
-Bieber..
- Justin..
-Bieber..
- Ja mówie One wy mówicie Time.. One..
-Time..
- One...
I w tym momencie znalazłem się na scenie rozpoczynając koncert piosenką "One Time". Oklaski i krzyki wszystkich moich fanów naprawdę mnie motywowały.
Z piosenki One Time przeszedłem na Bigger i tak dalej..
Najbardziej lubiłem chyba występ kiedy śpiewałem " One Less Lonely Girl" . Mogłem wtedy sprawić , że jedna z fanek była na scenie . Dziewczyna mogła się poczuć jakby była w tym momencie najważniejsza. No i tak też właśnie było.
Koncert trwał 3 godziny , zmęczony wróciłem za kulisy i od razu udałem się do garderoby gdzie wziąłem szybki prysznic i przebrałem się w czarne rurki , czerwoną koszulkę z nadrukiem a na to jakąś czarną bluzę. Na głowę nałożyłem czarną czapkę i wyszedłem z garderoby. Czując jak ktoś rzuca się na moje plecy cicho zacząłem się śmiać.
- Zgadnij ktoo to..
Osoba zakryła mi dłońmi oczy a ja dalej się śmiałem.
- Czy to brunetka o brązowych pociągających oczach i ma na imię Amanda?
Spytałem niby to zaskoczony.
- Kurcze , dobry jesteś.
Stwierdziła kręcąc głową a ja łapiąc ją za uda podszedłem do Scooter'a. Amanda objęła rękami moją szyję wtulając się w moje plecy.
- No to jak , mam wolne czy jeszcze coś?
Spytałem unosząc brwi do góry. Mężczyzna zerknął na Amy a potem na mnie i pokręcił głową.
- Dobra , idźcie sobie ale uważajcie. Weź Kenny'ego.
Powiedział poważnie a ja skinąłem głową.
- Tak jest!
Zasalutowałem jedną ręką. Postawiłem Amy przed sobą i spojrzałem w jej oczy.
- To co robimy?
Spytałem z szerokim uśmiechem.
- Jest jeszcze wcześnie , może pójdziemy na spacer?
- Na pewno chcesz iść w tłum ludzi robiącym nam zdjęcia?
Ona skinęła głową.
- Wiesz poświęcę się. Nie obchodzi mnie to co inni o mnie myślą. Jesteś dla mnie najważniejszy..liczy się to co my wiemy a nie to co inni myślą. Kocham Cie i nikt nam w tym nie przeszkodzi..
Szepnęła z taką czułością , że poczułem pieczenie pod powiekami. Nie wiem dlaczego ale w takich sytuacjach miałem ochotę po prostu się rozpłakać. Przełknąłem głośno ślinę i narzuciłem na głowę kaptur.
- W takim razie , w porządku. Chodźmy..
Sięgnąłem po jej dłoń i wskazując głową , Kenny podszedł do nas i po chwili znaleźliśmy się na zewnątrz. Paryż wiosną , niesamowity widok. Pełno kwiatów , kolorowe krajobrazy , francuski akcent. Coś pięknego.
- Ciekawe czy mają tutaj dobre żelki ?
Spytał Kenny a ja cicho się zaśmiałem i zwróciłem głowę w jego stronę.
- Kenny to nie jest jakaś odległa kraina , wszystko jest dokładnie to samo co u nas.
Stwierdziłem a on wzruszył ramionami.
- No nie wiem , nie wiem.
Mężczyzna pokręcił głową . Objąłem Amy ramieniem i pocałowałem ją w skroń.
- Czekajcie chwilkę..
Poprosiłem i odszedłem od nich . Widząc kobietę w średnim wieku sprzedającą kwiaty podszedłem do niej i poprosiłem o jedną , czerwoną różę. Zapłaciłem i w poskoczach wróciłem do towarzyszy.
- Madame..
Wyjąłem przed nią różę .
- O jejku , dziękuję..
Powiedziała po cichu czule całując mój policzek. Przejęła ode mnie kwiatka i ruszyliśmy dalej. Nawet nie zwracałem uwagi na paparazzi i ludzi , którzy robili nam zdjęcia. Teraz liczyła się tylko Amanda. Jejku jeszcze nigdy nie byłem tak bardzo szczęśliwy jak teraz. Czułem , że Amanda jest dziewczyną z którą chciałem spędzić resztę życia. Nagle przypomniała mi się sytuacja przed kolacją . A co jeśli doszłoby do czegoś więcej? Może to dobrze , że nagle przyszedł Scooter. Może to nawet jakiś znak?
- Justy , wszystko okej?
Amy ścisnęła mocniej moją dłoń a ja zamrugałem kilka razy.
- Tak tak , przepraszam , zamyśliłem się..
Szepnąłem i zagryzłem delikatnie dolną wargę. Wskazałem na ławkę abyśmy na niej usiedli. Dziewczyna wtuliła się we mnie a ja obejmując ją zacząłem gładzic jej plecy dłonią. Zamknąłem powieki ukrywając twarz we włosach Amy.
- Jesteś smutny..
Stwierdziła poważnie a ja pokręciłem głową na boki.
- Nie. Nie jestem smutny. Wręcz przeciwnie.
Za przeczytałem szybko.
(..)
Mogłem tak siedzieć i siedzieć lecz było już późno. Około 22:10 wróciliśmy do pokoju. Wziąłem kosmetyczkę i udałem się do łazienki gdzie wziąłem szybki prysznic. Założyłem na siebie bokserki i szare spodnie od dresu. Wyszorowałem zęby i wróciłem do pokoju kładąc się na łóżku. Amy odłożyła książkę na bok .
- Idziemy spać?
Spytała .
- Myślę , że tak. Jestem padnięty..
Szepnąłem gasząc światło. Brunetka położyła głowę na moim ramieniu a ja pocałowałem ją w czoło.
- W takim razie dobranoc skarbie.
Powiedziała po cichu a ja delikatnie się uśmiechnąłem.
- Dobranoc. Kocham Cie..
Połaskotałem ją po policzku a ona wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.
- Ja Ciebie również...
~~
Bardzo dziękuję za komentarze. Trzymajcie tak dalej! <3
Niektórzy pytali mnie o kontakt a więc , jeżeli ktoś chciałby numer telefonu lub gadu to podam tylko na wiadomościach prywatnych . wypociny.
XoXoGossipGirl;*
Tagi:
Rozdział dziesiąty.
19.05.2012 o godz. 17:49
komentuj (3)
W miedzy czasie kiedy Amy poszła się spakowac ja dopakowałem swoje wszystkie rzeczy. Już sam nie wiedziałem czy wszystko wziąłem. Miałem nadzieję , że naprawdę o niczym nie zapomniałem bo wiedzialem , że potem bym truł mamie. Tak było zawsze. Zostawiłem na łóżku czapkę i raybany. Pociągnąłem nosem i podszedłem do swojej szafki. Wyciągnąłem z niej portfel i inne najpotrzebniejsze rzeczy. Za nim się obejrzałem usłyszałem pukanie do drzwi.
- Proszę...
Wydusiłem z siebie i zerknąłem w stronę drzwi. Widząc Amandę na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech.
- Ty szybka jesteś.
Zaśmiałem się wesoło a ona wzruszyła ramionami.
- Śpieszyłam się to szybko.
Na jej twarzy również zagościł uśmiech. Uśmiech , który cholernie uwielbiałem. Podszedłem do niej i złożyłem na jej policzku delikatny pocałunek. Wziąłem z łóżka czapkę i okulary , które jej podałem.
- Po co mi to?
Spytała a ja westchnąłem ciężko.
- Załóż. Nie chce aby media cie zniszczyły. Już za dużo namieszania te hieny zrobiły w moim życiu.
Mruknąłem niezadowolony . Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko zrobiła to o co prosiłem. Narzuciła na czapkę jeszcze kaptur i zerknęła w lustro.
- Wyglądam jak ty...
- No to niezłe ciacho z ciebie.
Zażartowałem i poruszyłem zabawnie brwiami . Wziąłem swój plecak , który przewiesiłem przez ramię i sięgnąłem po walizkę. Otworzyłem drzwi.
- Panie przodem...
Zaśmiałem się . Amanda się ukłoniła.
- Oh jaki z ciebie gentelmen Justin.
Dziewczyna zaczęła się śmiac i zeszliśmy na dół gdzie już wszyscy czekali. Kenny zapakował nasze walizki do bagażnika a my wsiedliśmy do auta. Zapiąłem pasy i objąłem Amy ramieniem. Ona jak zwykle wtuliła się we mnie wzdychając ciężko.
.
(..)
Po dobrych 2 godzinach nareszcie dostaliśmy się do samolotu. Dziękowałem Bogu , że był to nasz prywatny samolot. Od razu udaliśmy się z Amandą na dwa siedzenia na końcu aby nikt nam nie przeszkadzał. Usiadłem wygodnie i zapiąłem pasy.
- Juss pomóż..
Wskazała na swój pas , który najwidoczniej się zaciął.
- Ups..Czkaj..
Uśmiechnąłem się delikatnie i szarpnąłem pas. Zapiąłem ją i usiadłem dumnie.
- Jestem mistrz..
Ponownie objąłem ją ramieniem a ona zamknęła oczy tak nagle. Pomyślałem , że ze strachu.
- Wszystko okej?
Spytałem .
- Tak tak na razie okej.
Odparła szybko a ja sam zaczmknąłem oczy. Poczułem jak samolot uniósł się ku górze. Już po chwili lecieliśmy z niesamowitą prędkością w powietrzu.
- Idziemy spac?
Spytałem po cichu.
- Mhmm..
No i tak też zrobiliśmy. Za nim się spostrzegłem oboje spaliśmy.
(..)
- Justin , Amanda , wstawajcie. Już jesteśmy.
Powiedział Scooter niec głośniej. Otworzyłem powoeli powieki i zsunąłem z głowy kaptur. Przeczesałem palcami włosy i zerknąłem na zegarek.
- Spaliśmy 9 godzin?
Spytałem zaskoczony a Amandra skinęła głową.
- Najwyraźniej tak.
Wzruszyła ramionami zakładając na nos okulary a na głowę czapkę i kaptur. Sięgnąłem po swój plecak , który przewiesiłem na ramieniu. Wyszliśmy z samolotu i znowu. Błyski aparatów. Zaczyna się. Westchnąłem i złapałem Amy za rękę. Spuściliśmy głowy.
Przeszliśmy przez wszystkie odprawy i wsiedliśmy do taksówki , którą od razu pojechaliśmy do hotelu.
- Justin nie lubie paparazzi.
Usłyszałem melodyjny głos Amandy i automatycznie odwróciłem głowę w jej stronę. Pocałowałem delikatnie jej policzek i zaśmiałem się uroczo.
- Skarbie ich mało kto lubi. Jak już mówiłem to hieny , które zrobią wszystko aby zrobic mi jak najbardziej obciachowe zdjęcia.
Wzruszyłem ramionami.
- Nie masz ich dosc?
- Wiesz...oni stali się częścią mojego życia , zresztą przygotuj się na to , że już jesteś ogłoszona w mediach jako nowa dziewczyna Justina Bieber.
Amanda zaczęła się cicho śmiac i pokręciła głową.
- No ty się nie śmiej. Taka prawa.
Zwilżyłem usta językiem i już po chwili byliśmy pod hotelem. Każdy wziął swój bagaż i weszliśmy do hotelu. Scooter podał mi klucz. Tylko jeden.
- Ej a dla Amy?
Otworzyłem szerzej oczy a on spojrzał najpierw na mnie a potem na nią.
- Macie jeden pokój.
Scoot szeroko się uśmiechnął.
- Serio?
Spytałem przełykając głośno ślinę.
- A nie chcesz?
- Chce chce. Wiadomo , że chce. Dzięki.
Tym razem to ja się uśmiechnąłem. Wjechaliśmy na górę windą i wyciągnąłem z kieszeni klucz. Poszukiwanie pokoju długo mi nie zajęło. Włożyłem kluczyk do zamkna i otworzyłem drzwi. Wpuściłem Amandę i wszedłem za nią.
- Wow..
Skwitowała Amy po rozejrzeniu się. Rzeczywiście pokój był wielki . Na środku stało duże łóżko , obok była szafa , barek , telewizor . No wszystko co można było sobie wymarzyc w hotelowym pokoju.
- Robi wrażenie co?
Zaśmiałem się po cichu i odłożyłem walizkę .
- No troszkę..
Oboje rzuciliśmy się w tym samym momencie na łóżko. Amanda położyła głowę na moim torsie. Objąłem ją ręką i pocałowałem we włosy.
- Jesteśmy w Paryżu...mieście miłości...
Powiedziałem zadowolony a ona uniiosła delikatnie głowę.
- Masz jakiś plan?
Spytała z zaciekawieniem a ja skinąłem głową i zacząłem delikatnie całowac jej słodkie usta. Czując , że odwzajemniała pocałunek ucieszyłem się. Bałem się , że zrobię coś nie tak ale jej to nie przeszkadzało. Wsunąłem dłoń pod jej koszulkę jeżdżąc opuszkami palców po jej plecach. Przez jej ciało przeszedł delikatny dreszcz. Ściągnęła ze mnie bluzę .. potem bluzkę.. Zostałem w samych spodniach . ...
~~
Postanowiłam , że będę dodawała następne rozdziały dopiero jak będzie 10 komentarzy pod jednym. Po prostu nie wiem czy jest sens dalej pisania. Nikt nie komentuje to nie znam waszego zdania.
Pozdrawiam ;*
- Proszę...
Wydusiłem z siebie i zerknąłem w stronę drzwi. Widząc Amandę na mojej twarzy od razu pojawił się szeroki uśmiech.
- Ty szybka jesteś.
Zaśmiałem się wesoło a ona wzruszyła ramionami.
- Śpieszyłam się to szybko.
Na jej twarzy również zagościł uśmiech. Uśmiech , który cholernie uwielbiałem. Podszedłem do niej i złożyłem na jej policzku delikatny pocałunek. Wziąłem z łóżka czapkę i okulary , które jej podałem.
- Po co mi to?
Spytała a ja westchnąłem ciężko.
- Załóż. Nie chce aby media cie zniszczyły. Już za dużo namieszania te hieny zrobiły w moim życiu.
Mruknąłem niezadowolony . Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko zrobiła to o co prosiłem. Narzuciła na czapkę jeszcze kaptur i zerknęła w lustro.
- Wyglądam jak ty...
- No to niezłe ciacho z ciebie.
Zażartowałem i poruszyłem zabawnie brwiami . Wziąłem swój plecak , który przewiesiłem przez ramię i sięgnąłem po walizkę. Otworzyłem drzwi.
- Panie przodem...
Zaśmiałem się . Amanda się ukłoniła.
- Oh jaki z ciebie gentelmen Justin.
Dziewczyna zaczęła się śmiac i zeszliśmy na dół gdzie już wszyscy czekali. Kenny zapakował nasze walizki do bagażnika a my wsiedliśmy do auta. Zapiąłem pasy i objąłem Amy ramieniem. Ona jak zwykle wtuliła się we mnie wzdychając ciężko.
.
(..)
Po dobrych 2 godzinach nareszcie dostaliśmy się do samolotu. Dziękowałem Bogu , że był to nasz prywatny samolot. Od razu udaliśmy się z Amandą na dwa siedzenia na końcu aby nikt nam nie przeszkadzał. Usiadłem wygodnie i zapiąłem pasy.
- Juss pomóż..
Wskazała na swój pas , który najwidoczniej się zaciął.
- Ups..Czkaj..
Uśmiechnąłem się delikatnie i szarpnąłem pas. Zapiąłem ją i usiadłem dumnie.
- Jestem mistrz..
Ponownie objąłem ją ramieniem a ona zamknęła oczy tak nagle. Pomyślałem , że ze strachu.
- Wszystko okej?
Spytałem .
- Tak tak na razie okej.
Odparła szybko a ja sam zaczmknąłem oczy. Poczułem jak samolot uniósł się ku górze. Już po chwili lecieliśmy z niesamowitą prędkością w powietrzu.
- Idziemy spac?
Spytałem po cichu.
- Mhmm..
No i tak też zrobiliśmy. Za nim się spostrzegłem oboje spaliśmy.
(..)
- Justin , Amanda , wstawajcie. Już jesteśmy.
Powiedział Scooter niec głośniej. Otworzyłem powoeli powieki i zsunąłem z głowy kaptur. Przeczesałem palcami włosy i zerknąłem na zegarek.
- Spaliśmy 9 godzin?
Spytałem zaskoczony a Amandra skinęła głową.
- Najwyraźniej tak.
Wzruszyła ramionami zakładając na nos okulary a na głowę czapkę i kaptur. Sięgnąłem po swój plecak , który przewiesiłem na ramieniu. Wyszliśmy z samolotu i znowu. Błyski aparatów. Zaczyna się. Westchnąłem i złapałem Amy za rękę. Spuściliśmy głowy.
Przeszliśmy przez wszystkie odprawy i wsiedliśmy do taksówki , którą od razu pojechaliśmy do hotelu.
- Justin nie lubie paparazzi.
Usłyszałem melodyjny głos Amandy i automatycznie odwróciłem głowę w jej stronę. Pocałowałem delikatnie jej policzek i zaśmiałem się uroczo.
- Skarbie ich mało kto lubi. Jak już mówiłem to hieny , które zrobią wszystko aby zrobic mi jak najbardziej obciachowe zdjęcia.
Wzruszyłem ramionami.
- Nie masz ich dosc?
- Wiesz...oni stali się częścią mojego życia , zresztą przygotuj się na to , że już jesteś ogłoszona w mediach jako nowa dziewczyna Justina Bieber.
Amanda zaczęła się cicho śmiac i pokręciła głową.
- No ty się nie śmiej. Taka prawa.
Zwilżyłem usta językiem i już po chwili byliśmy pod hotelem. Każdy wziął swój bagaż i weszliśmy do hotelu. Scooter podał mi klucz. Tylko jeden.
- Ej a dla Amy?
Otworzyłem szerzej oczy a on spojrzał najpierw na mnie a potem na nią.
- Macie jeden pokój.
Scoot szeroko się uśmiechnął.
- Serio?
Spytałem przełykając głośno ślinę.
- A nie chcesz?
- Chce chce. Wiadomo , że chce. Dzięki.
Tym razem to ja się uśmiechnąłem. Wjechaliśmy na górę windą i wyciągnąłem z kieszeni klucz. Poszukiwanie pokoju długo mi nie zajęło. Włożyłem kluczyk do zamkna i otworzyłem drzwi. Wpuściłem Amandę i wszedłem za nią.
- Wow..
Skwitowała Amy po rozejrzeniu się. Rzeczywiście pokój był wielki . Na środku stało duże łóżko , obok była szafa , barek , telewizor . No wszystko co można było sobie wymarzyc w hotelowym pokoju.
- Robi wrażenie co?
Zaśmiałem się po cichu i odłożyłem walizkę .
- No troszkę..
Oboje rzuciliśmy się w tym samym momencie na łóżko. Amanda położyła głowę na moim torsie. Objąłem ją ręką i pocałowałem we włosy.
- Jesteśmy w Paryżu...mieście miłości...
Powiedziałem zadowolony a ona uniiosła delikatnie głowę.
- Masz jakiś plan?
Spytała z zaciekawieniem a ja skinąłem głową i zacząłem delikatnie całowac jej słodkie usta. Czując , że odwzajemniała pocałunek ucieszyłem się. Bałem się , że zrobię coś nie tak ale jej to nie przeszkadzało. Wsunąłem dłoń pod jej koszulkę jeżdżąc opuszkami palców po jej plecach. Przez jej ciało przeszedł delikatny dreszcz. Ściągnęła ze mnie bluzę .. potem bluzkę.. Zostałem w samych spodniach . ...
~~
Postanowiłam , że będę dodawała następne rozdziały dopiero jak będzie 10 komentarzy pod jednym. Po prostu nie wiem czy jest sens dalej pisania. Nikt nie komentuje to nie znam waszego zdania.
Pozdrawiam ;*
Tagi:
Rozdział dziesiąty.
Zerknąłem na Amandę i delikatnie się uśmiechnąłem.
- Błagam Cie , przecież kosmos to prościzna..no wiesz Gwiazdy , Wenus , Mars....no i.. te tamte..
Strzeliłem z kości u palcy i podrapałem się po policzku. No tak jakoś nie byłem zbyt dobry z geografii . No i matematyki i fizyki. Najgorsze przedmioty na świecie. Po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Zwilżyłem usta językiem.
- Justin..nie pomogłeś.
Odparła Amanda cicho chichotając. Pokazałem jej język.
- No tak w końcu Pan Justin nigdy nikomu nie pomaga.
Uniosłem dłonie ku górze i opadłem zrezygnowany na ławkę. Amanda spojrzała na mnie i westchnęła ciężko.
- Oj przestań.
Machnęła ręką i schowała książki do torby.
Po chwili na korytarzu rozbrzmiał dzwonek na lekcję. Wywróciłem znacząco oczami i wstałem z ławki.
- Co masz teraz?
- Biologię..
Powiedziałem szybko . Pocałowałem dziewczynę w policzek i wszedłem do sali biologicznej. Jak zwykle zająłem miejsce na samym końcu przy oknie . Nauczycielka weszła do sali i od razu zapisała temat na tablicy. " Ssaki " . To chyba nie był aż taki trudny temat. Przerabiałem go miliony razy. Otworzyłem książkę na danym temacie i jak zwykle zacząłem odpowiadać na pytania zamieszczone z tyłu książki. Kompletnie odleciałem. Zacząłem myśleć o wszystkim innym oprócz lekcji. Nagle usłyszałem huk drzwi. Uniosłem głowę i ujrzałem zdyszanego Scooter'a. Jeszcze jego tu brakowało. Położyłem głowę na ławce.
- Dzień Dobry. Ja po Justin'a. Chciałbym go zwolnic z dzisiejszych lekcji.
Powiedział Scooter a ja westchnąłem ciężko . Zapowiadało się na jedno. Powoli wstałem i wziąłem swoje rzeczy. Nauczyciel szybko wypisał mi zwolnienie . Wziąłem kartkę i wyszedłem z klasy wraz ze swoim megagerem .
- Co ty tu robisz?!
Powiedziałem nieźle zdenerwowany. Przeczesałem dłonią swoje blond kosmyki i podszedłem do swojej szafki.
- Jedziemy do studia.
Odparł wzruszając ramionami. Uniosłem brwi do góry nie całkiem wiedząc o co mu chodzi.
- Mamy spotkanie z pewnym gościem , który pomoże dalej w twojej karierze..
Skinąłem głową i wziąłem z szafki plecak , który przerzuciłem sobie przez ramię. Na głowę założyłem kaptur.
- Ile nam to zajmie?
Spytałem miejąc nadzieję , że to tylko godzinne spotkanie.
- Nie wiem. Mam nadzieje , że krótko bo potem masz koncert.
Uderzyłem się w czoło. Cholera. Następna rzecz o której zapomniałem. Zdarzało mi się to coraz częściej i przerażało mnie coraz bardziej. Zamrugałem kilka razy.
- Czekaj..ale potem mam wolne?
- Nie. Przychodzisz do domu , pakujesz się i lecimy do Paryża. Mamy trasę...
Otworzyłem szeroko oczy i zakaszlałem.
- Że przepraszam bardzo .. co mamy?
Powtórzyłem przełykając głośno ślinę.
- Trasę Justin . Sprężaj się.
- Co z Amandą?!
Pisnąłem jak mała dziewczynka .
- Ja nie wiem. Wiem tyle , że wieczorem o godzinie 23.00 mamy samolot więc się spręż Justin!
Powiedział głośniej a ja wyjąłem telefon z kieszeni. Wyszliśmy ze szkoły . Wsiedliśmy do dużego , czarnego , terenowego auta gdzie siedział Kenny. Przywitałem się z nim , przybijając tak zwanego żółwika. Zapiąłem pasy i napisałem sms'a .
- " Amanda mamy problem. Scooter zabrał mnie ze szkoły i obawiam się , że wrócę dopiero za dwa tygodnie. Mam trasę. Ale..mam nadzieje , że jak wrócę to jakoś się spotkamy. Jeżeli będziesz mogła to o 20.30 u mnie . Pamiętaj , że Cie kocham " .
Wysłałem i schowałem telefon. Nienawidziłem jej zostawiać bo bałem się , że sytuacja z " dzieciństwa" się powtórzy.
Za nim się obejrzałem już byliśmy na miejscu. Zostawiłem plecak w samochodzie i ściągając kaptur z głowy wysiadłem z auta. Zamknąłem drzwi i wraz z Kennym i Scooterem weszliśmy do studia. Przywitałem się z sekretarką która zawsze robiła mi gorącą czekoladę. Otworzyłem dosc duże , czerwone drzwi do biura Scooter'a . Na kanapie siedział Usher wraz z jakimś facetem. To pewnie był ten gościu co miałem miec spotkanie.
- Dzień Dobry.
Przywitałem się grzecznie i uścisnąłem dłoń faceta. Usiadłem na fotelu i rozpoczęliśmy spotkanie. Słuchałem wymiany zdań Scooter'a i Chris'a. Tak , tak miał na imię ten gościu. Co chwilę zamykały mi się oczy. Muszę przyznać , że spotkanie było nudne. W nadmiarze. Nagle poczułem wibracje telefonu. Pośpiesznie wyciągnąłem komórkę z kieszeni. Zerknąłem na wyświetlacz " Amanda<3" . Wziąłem głęboki wdech oczekując najgorszego. Nacisnąłem okienko " pokarz" i zacząłem czytać treść wiadomości.
- " Co?! Justin jak to wyjeżdżasz? Znowu? Eh , dobrze postaram się byc. Znaczy będę na pewno. Nie pozwolę ci wyjechac bez pożegnania. Kocham Cie ; * "
Odetchnąłem z ulga . Myślałem , że będzie coś gorszego ale na szczęście , przynajmniej taką miałem na dzieję , Amanda nie obraziła się .
(..)
Była równa 20:15 kiedy wyszedłem ze studia.
- Kenny ruchy śpieszę się.
Pośpieszyłem ochroniarza a on znacznie przyśpieszył . Zapiąłem pasy i zacząłem wystukiwać jakiś rytm palcami o szybę.
- Co się tak młody denerwujesz. Spokojnie.
Kenny poklepał mnie po nodze jak to robił w zwyczaju a ja wzruszyłem ramionami.
- Wyjeżdżam i co ja mam jej powiedzieć? Chciałbym ją zabrać ze sobą ale .. to chyba niemożliwe.
Pokręciłem głową i zamrugałem kilka razy
- Wszystko jest możliwe. Nie pamiętasz? Never Say Never. Twoje słowa stary.
Wzruszył ramionami.
- No niby tak ale wiesz jaki jest Scooter.
Powiedziałem po cichu a Kenny wziął głęboki wdech.
- Jak przedstawisz mu sytuacje , to myślę , że się zgodzi.
- Pogadam z nim. No dobra mniejsza o Scooter'a ale Amanda ma szkołę a poza tym jej tata jest nie do zdarcia i mnie nie lubi .
Skrzyżowałem ręce i westchnąłem głośno. Po chwili byliśmy pod moim domem . Przybiłem znowu żółwika z Kennym i pobiegłem do domu. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
- Czesc mamuś!
Pisnąłem i pocałowałem mamę w policzek.
- Zaraz przyjdzie Amanda!
Krzyknąłem wchodząc po schodach na górę .
- Justin ale my niedługo wyjeżdżamy!
- Wiem !
Odkrzyknąłem i wszedłem do pokoju. Na podłodze leżała spakowana walizka. Mama zrobiła to za mnie. Wziąłem głęboki wdech i sięgnąłem po plecak . Wsadziłem do niego laptopa , telefon , ładowarki , zeszyt , teczkę i inne najpotrzebniejsze pod ręką rzeczy. Usiadłem na łóżku i usłyszałem pukanie do drzwi. Zmarszczyłem nos i wstałem. Otworzyłem je i ujrzałem..Amandę. Wziąłem głęboki wdech a dziewczyna od razu się do mnie przytuliła. Objąłem ją rękami w pasie i zaplotłem dłonie za jej plecami. Ukryłem twarz w jej długich włosach.
- Nie chce abyś wyjeżdżał..
Wyszeptała a ja pociągnąłem nosem. Poczułem okropne ukłucie w sercu.
- Ja też nie chce ale wiesz , że nie mam innego wyjścia..
Powiedziałem nieco głośniej i zamknąłem nogą drzwi.
- Ale..jechałem s powrotem i rozmawiałem z Kennym i wpadł mi do głowy pewien pomysł.
Przejechałem dłonią po jej plecach a ona się mocniej we mnie wtuliła.
- Nie mogłabyś jechac ze mną?
Spytałem po cichu. Ona położyła dłonie na moich ramionach i spojrzała na mnie. Wzięła głęboki wdech i wzruszyła ramionami.
- Chciałabym ale..wiesz jaki jest mój tata a poza tym Scoot się zgodzi?
Zwilżyłem usta językiem. Przyłożyłem czoło do jej czoła.
- Wiem . Zadzwoń do taty. Porozmawiaj z nim a sprawę ze Scooterem zostaw dla mnie.
Wyszeptałem i przymknąłem powieki. Dziewczyna ściągnęła z mojej głowy czapkę i pocałowała mnie w czoło. Zaśmiałem się po cichu. Uwielbiałem jak tak robiła.
- Dobrze zadzwonię...daj chwilkę.
Poprosiła i wyciągnęła telefon z kieszeni. Usiadła na łóżku i wybrała numer do taty.
(..)
W między czasie kiedy ona rozmawiała , ja gadałem ze Scooterem. Scooter po kilku argumentach się zgodził. Odetchnąłem z ulgą i podziękowałem. Odłożyłem telefon i usiadłem obok mojego kwiatuszka. Pocałowałem ją w policzek.
- Justin..
- Tak?
- Nie mogę jechac...
Powiedziała smutno a ja otworzyłem szeroko oczy.
- Co?.. Cz..czemu?
Spytałem szybko a ona nagle się uśmiechnęła.
- Żartowałam!
Pisnęła i rzuciła się na mnie. Opadłem na łóżko tak , że leżała na mnie. Przytuliłem ją mocno i zaśmiałem się.
- Nie strasz mnie ...
Poprosiłem . Amanda pogłaskała mnie po policzku i wyszeptała czułe ' przepraszam ' . Delikatnie zacząłem wpijac się w jej słodkie usta ale przerwała mi mama która powiedziała abym się zbierał. Kobieta wyszła z pokoju a Amanda odskoczyła ode mnie jak oparzona.
- Justin.. ja się musze spakowac!
Powiedziała szybko i wybiegła z mojego domu. Przeczesałem palcami swoje blond kosmyki i przełknąłem głośno ślinę.
- Błagam Cie , przecież kosmos to prościzna..no wiesz Gwiazdy , Wenus , Mars....no i.. te tamte..
Strzeliłem z kości u palcy i podrapałem się po policzku. No tak jakoś nie byłem zbyt dobry z geografii . No i matematyki i fizyki. Najgorsze przedmioty na świecie. Po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Zwilżyłem usta językiem.
- Justin..nie pomogłeś.
Odparła Amanda cicho chichotając. Pokazałem jej język.
- No tak w końcu Pan Justin nigdy nikomu nie pomaga.
Uniosłem dłonie ku górze i opadłem zrezygnowany na ławkę. Amanda spojrzała na mnie i westchnęła ciężko.
- Oj przestań.
Machnęła ręką i schowała książki do torby.
Po chwili na korytarzu rozbrzmiał dzwonek na lekcję. Wywróciłem znacząco oczami i wstałem z ławki.
- Co masz teraz?
- Biologię..
Powiedziałem szybko . Pocałowałem dziewczynę w policzek i wszedłem do sali biologicznej. Jak zwykle zająłem miejsce na samym końcu przy oknie . Nauczycielka weszła do sali i od razu zapisała temat na tablicy. " Ssaki " . To chyba nie był aż taki trudny temat. Przerabiałem go miliony razy. Otworzyłem książkę na danym temacie i jak zwykle zacząłem odpowiadać na pytania zamieszczone z tyłu książki. Kompletnie odleciałem. Zacząłem myśleć o wszystkim innym oprócz lekcji. Nagle usłyszałem huk drzwi. Uniosłem głowę i ujrzałem zdyszanego Scooter'a. Jeszcze jego tu brakowało. Położyłem głowę na ławce.
- Dzień Dobry. Ja po Justin'a. Chciałbym go zwolnic z dzisiejszych lekcji.
Powiedział Scooter a ja westchnąłem ciężko . Zapowiadało się na jedno. Powoli wstałem i wziąłem swoje rzeczy. Nauczyciel szybko wypisał mi zwolnienie . Wziąłem kartkę i wyszedłem z klasy wraz ze swoim megagerem .
- Co ty tu robisz?!
Powiedziałem nieźle zdenerwowany. Przeczesałem dłonią swoje blond kosmyki i podszedłem do swojej szafki.
- Jedziemy do studia.
Odparł wzruszając ramionami. Uniosłem brwi do góry nie całkiem wiedząc o co mu chodzi.
- Mamy spotkanie z pewnym gościem , który pomoże dalej w twojej karierze..
Skinąłem głową i wziąłem z szafki plecak , który przerzuciłem sobie przez ramię. Na głowę założyłem kaptur.
- Ile nam to zajmie?
Spytałem miejąc nadzieję , że to tylko godzinne spotkanie.
- Nie wiem. Mam nadzieje , że krótko bo potem masz koncert.
Uderzyłem się w czoło. Cholera. Następna rzecz o której zapomniałem. Zdarzało mi się to coraz częściej i przerażało mnie coraz bardziej. Zamrugałem kilka razy.
- Czekaj..ale potem mam wolne?
- Nie. Przychodzisz do domu , pakujesz się i lecimy do Paryża. Mamy trasę...
Otworzyłem szeroko oczy i zakaszlałem.
- Że przepraszam bardzo .. co mamy?
Powtórzyłem przełykając głośno ślinę.
- Trasę Justin . Sprężaj się.
- Co z Amandą?!
Pisnąłem jak mała dziewczynka .
- Ja nie wiem. Wiem tyle , że wieczorem o godzinie 23.00 mamy samolot więc się spręż Justin!
Powiedział głośniej a ja wyjąłem telefon z kieszeni. Wyszliśmy ze szkoły . Wsiedliśmy do dużego , czarnego , terenowego auta gdzie siedział Kenny. Przywitałem się z nim , przybijając tak zwanego żółwika. Zapiąłem pasy i napisałem sms'a .
- " Amanda mamy problem. Scooter zabrał mnie ze szkoły i obawiam się , że wrócę dopiero za dwa tygodnie. Mam trasę. Ale..mam nadzieje , że jak wrócę to jakoś się spotkamy. Jeżeli będziesz mogła to o 20.30 u mnie . Pamiętaj , że Cie kocham " .
Wysłałem i schowałem telefon. Nienawidziłem jej zostawiać bo bałem się , że sytuacja z " dzieciństwa" się powtórzy.
Za nim się obejrzałem już byliśmy na miejscu. Zostawiłem plecak w samochodzie i ściągając kaptur z głowy wysiadłem z auta. Zamknąłem drzwi i wraz z Kennym i Scooterem weszliśmy do studia. Przywitałem się z sekretarką która zawsze robiła mi gorącą czekoladę. Otworzyłem dosc duże , czerwone drzwi do biura Scooter'a . Na kanapie siedział Usher wraz z jakimś facetem. To pewnie był ten gościu co miałem miec spotkanie.
- Dzień Dobry.
Przywitałem się grzecznie i uścisnąłem dłoń faceta. Usiadłem na fotelu i rozpoczęliśmy spotkanie. Słuchałem wymiany zdań Scooter'a i Chris'a. Tak , tak miał na imię ten gościu. Co chwilę zamykały mi się oczy. Muszę przyznać , że spotkanie było nudne. W nadmiarze. Nagle poczułem wibracje telefonu. Pośpiesznie wyciągnąłem komórkę z kieszeni. Zerknąłem na wyświetlacz " Amanda<3" . Wziąłem głęboki wdech oczekując najgorszego. Nacisnąłem okienko " pokarz" i zacząłem czytać treść wiadomości.
- " Co?! Justin jak to wyjeżdżasz? Znowu? Eh , dobrze postaram się byc. Znaczy będę na pewno. Nie pozwolę ci wyjechac bez pożegnania. Kocham Cie ; * "
Odetchnąłem z ulga . Myślałem , że będzie coś gorszego ale na szczęście , przynajmniej taką miałem na dzieję , Amanda nie obraziła się .
(..)
Była równa 20:15 kiedy wyszedłem ze studia.
- Kenny ruchy śpieszę się.
Pośpieszyłem ochroniarza a on znacznie przyśpieszył . Zapiąłem pasy i zacząłem wystukiwać jakiś rytm palcami o szybę.
- Co się tak młody denerwujesz. Spokojnie.
Kenny poklepał mnie po nodze jak to robił w zwyczaju a ja wzruszyłem ramionami.
- Wyjeżdżam i co ja mam jej powiedzieć? Chciałbym ją zabrać ze sobą ale .. to chyba niemożliwe.
Pokręciłem głową i zamrugałem kilka razy
- Wszystko jest możliwe. Nie pamiętasz? Never Say Never. Twoje słowa stary.
Wzruszył ramionami.
- No niby tak ale wiesz jaki jest Scooter.
Powiedziałem po cichu a Kenny wziął głęboki wdech.
- Jak przedstawisz mu sytuacje , to myślę , że się zgodzi.
- Pogadam z nim. No dobra mniejsza o Scooter'a ale Amanda ma szkołę a poza tym jej tata jest nie do zdarcia i mnie nie lubi .
Skrzyżowałem ręce i westchnąłem głośno. Po chwili byliśmy pod moim domem . Przybiłem znowu żółwika z Kennym i pobiegłem do domu. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
- Czesc mamuś!
Pisnąłem i pocałowałem mamę w policzek.
- Zaraz przyjdzie Amanda!
Krzyknąłem wchodząc po schodach na górę .
- Justin ale my niedługo wyjeżdżamy!
- Wiem !
Odkrzyknąłem i wszedłem do pokoju. Na podłodze leżała spakowana walizka. Mama zrobiła to za mnie. Wziąłem głęboki wdech i sięgnąłem po plecak . Wsadziłem do niego laptopa , telefon , ładowarki , zeszyt , teczkę i inne najpotrzebniejsze pod ręką rzeczy. Usiadłem na łóżku i usłyszałem pukanie do drzwi. Zmarszczyłem nos i wstałem. Otworzyłem je i ujrzałem..Amandę. Wziąłem głęboki wdech a dziewczyna od razu się do mnie przytuliła. Objąłem ją rękami w pasie i zaplotłem dłonie za jej plecami. Ukryłem twarz w jej długich włosach.
- Nie chce abyś wyjeżdżał..
Wyszeptała a ja pociągnąłem nosem. Poczułem okropne ukłucie w sercu.
- Ja też nie chce ale wiesz , że nie mam innego wyjścia..
Powiedziałem nieco głośniej i zamknąłem nogą drzwi.
- Ale..jechałem s powrotem i rozmawiałem z Kennym i wpadł mi do głowy pewien pomysł.
Przejechałem dłonią po jej plecach a ona się mocniej we mnie wtuliła.
- Nie mogłabyś jechac ze mną?
Spytałem po cichu. Ona położyła dłonie na moich ramionach i spojrzała na mnie. Wzięła głęboki wdech i wzruszyła ramionami.
- Chciałabym ale..wiesz jaki jest mój tata a poza tym Scoot się zgodzi?
Zwilżyłem usta językiem. Przyłożyłem czoło do jej czoła.
- Wiem . Zadzwoń do taty. Porozmawiaj z nim a sprawę ze Scooterem zostaw dla mnie.
Wyszeptałem i przymknąłem powieki. Dziewczyna ściągnęła z mojej głowy czapkę i pocałowała mnie w czoło. Zaśmiałem się po cichu. Uwielbiałem jak tak robiła.
- Dobrze zadzwonię...daj chwilkę.
Poprosiła i wyciągnęła telefon z kieszeni. Usiadła na łóżku i wybrała numer do taty.
(..)
W między czasie kiedy ona rozmawiała , ja gadałem ze Scooterem. Scooter po kilku argumentach się zgodził. Odetchnąłem z ulgą i podziękowałem. Odłożyłem telefon i usiadłem obok mojego kwiatuszka. Pocałowałem ją w policzek.
- Justin..
- Tak?
- Nie mogę jechac...
Powiedziała smutno a ja otworzyłem szeroko oczy.
- Co?.. Cz..czemu?
Spytałem szybko a ona nagle się uśmiechnęła.
- Żartowałam!
Pisnęła i rzuciła się na mnie. Opadłem na łóżko tak , że leżała na mnie. Przytuliłem ją mocno i zaśmiałem się.
- Nie strasz mnie ...
Poprosiłem . Amanda pogłaskała mnie po policzku i wyszeptała czułe ' przepraszam ' . Delikatnie zacząłem wpijac się w jej słodkie usta ale przerwała mi mama która powiedziała abym się zbierał. Kobieta wyszła z pokoju a Amanda odskoczyła ode mnie jak oparzona.
- Justin.. ja się musze spakowac!
Powiedziała szybko i wybiegła z mojego domu. Przeczesałem palcami swoje blond kosmyki i przełknąłem głośno ślinę.
Tagi:
Rodział dziewiąty.
Słysząc odpowiedź Amandy szczerze , to mi ulżyło. Nie sądziłem , że dziewczyna może coś do mnie czuć. Ona była cudowna. Była wyjątkowa a ja? Ja tylko "zwykłym" chłopakiem . Spojrzałem na nią i delikatnie się uśmiechnąłem. Położyłem dłonie na jej biodrach patrząc jej w oczy.
- Dziękuję za wszystko. Za wszystko co dla mnie zrobiłaś.
Szepnąłem tuż przed jej ustami i delikatnie ją pocałowałem. Ale tylko delikatnie . Nie chciałem się z niczym spieszyć. Pogłaskałem ją po policzku.
- Justin ale za co ty mi dziękujesz? Przecież..ja..ja nic nie zrobiłem.
Ona również szeptała. Położyła dłoń na mojej dłoni , którą trzymałem na jej policzku .
- Zrobiłaś najważniejszą rzecz .
Powiedziałem nieco głośnej.
- Jaką?
Spytała unosząc brwi do góry.
- Po prostu przy mnie jesteś. Ja ci współczuje .. no i w ogóle to dziwie ci się , że wytrzymujesz z takim głupkiem jak ja.
Zaśmiałem się po cichu i jeszcze raz czule musnąłem usta dziewczyny. Ona odwzajemniła pocałunek nieco go przedłużając. Uwielbiałem pocałunki i przytulanki. No cóż..taki już byłem.
- Chodź odprowadzę cie po domu. Nie chcę abyś szlajała się sama po ciemku.
Stwierdziłem troszkę poważnie łapiąc dłoń Amandy. Splątałem nasze palce i udaliśmy się w stronę jej domu.
Przez całą drogę rozmawialiśmy jak to my o wszystkim. A najczęściej o głupotach . Po chwili już byliśmy pod jej domem. Pożegnaliśmy się a ja założyłem kaptur na głowę i pobiegłem do siebie.
{..}
Wszedłem do środka uradowany jak nigdy. No kto by się nie cieszył na moim miejscu. Właśnie najlepsza dziewczyna na świecie zgodziła się aby byc ze mną. Wbiegłem po schodach na górę ale nagle usłyszałem głos mamy. Stanąłem jak wryty.
- Justin czy ty wiesz która jest godzina?
Spytała przecierając dłońmi oczy. Spojrzałem na nią i szeroko się uśmiechnąłem.
- Mamo , szczęśliwi czas nie liczą.
Powiedziałem i wbiegłem na górę. Widziałem jak mama spojrzała na mnie jak na jakiegoś kretyna.
- Justin piłeś?!
Krzyknęła z dołu.
- Czyli że mam pic..abym był szczęśliwy?!
Odkrzyknąłem z góry ściągając z siebie koszulkę.
- No nie..
Powiedziała nieco ciszej. Udałem się do łazienki gdzie wziąłem szybki prysznic . Od razu udałem się do łóżka. Przykryłem się kołdrom i zasnąłem.
{..}
- Justin..no ..Justin wstawaj!
Jak zwykle mama rano musiała mnie obudzic. Cholera najlepsza pobudka na świecie "Justin wstawaj!" Yh.. westchnąłem ciężko i otworzyłem oczy.
- Jejku jeszcze 5 minutek..
Powiedziałem z lekką chrypą. Zawsze ją miałem z rana.
- Justin nie ma mowy. Po szkole masz próbę a potem koncert. Proszę natychmiast wstwac bo zadzwonie po Kenny'ego.
Słysząc jej słowa od razu się podniosłem. Kenny robił ze mną najgorsze rzeczy abym tylko wstał. Ześlizgnąłem się z łóżka i poszedłem do łazienki. Szybko się umyłem. Włożyłem czystą bieliznę , czarne rurki i białą koszulkę w serek. Na to czarną bluzę i oczywiście białe buty firmy supra. Westchnąłem ciężko widząc co mam na głowie. Jakoś ułożyłem włosy ale przykryłem je białą czapką. Wyszedłem z łazienki i od razu udałem się w stronę wyjścia. Siegnąłem jeszcze po telefon , pieniądze , kluczę i plecak. Pochowałem wszystko do kieszeni i wyszedłem kierując się w stronę szkoły
{..}
Za nim się obejrzałem już byłem na miejscu. Wszedłem do środka . Boże tak bardzo cieszyłem się , że już wszyscy do mnie się przyzwyczaili i dali mi spokój. Usiadłem razem ze swoim kolegą na ławce na korytarzu i zaczęliśmy rozmawiac. Nalge poczułem jak ktoś zasłania mi oczy. Wzdrygnąłem się.
Ściągnąłem czyjeś dłonie i odchyliłem głowę do tyłu. Ujrzałem Amandę. Kamień spadł mi z serca.
- Czesc skarbie.
Zaśmiałem się po cichu.
- No witam.
Powiedziała po cichu i pocałowała mnie w czoło. Przymknąłem oczy i przesunąłem się w bok aby usiadła obok nas. Objąłem ją ramieniem i pocałowałem ją w policzek.
- Jak tam?
Spytałem po cichu.
- W ogóle się nie wyspałam. A teraz jeszcze ta cholerna kartkówka z geografii. W ogóle nic nie umiem. Kompletnie nic.
Połaskotała mnie w brzuch a ja się zaśmiałem.
- Chciałby powiedziec abyś zrobiła sobie ściągi ale potem będzie na mnie jak cie przyłapią.
Amanda od razu wstała.
- Juss to wspaniały pomysł.
Klasnęła w ręce.
- Ej żartowałem!
Krzyknąłem śmiejąc się. Amanda wyjęła z torby kartki i zaczęła coś notowac.
- Oj cicho siedź.
Machnęła ręką a ja przewróciłem teatralnie oczami . Wstałem i podszedłem do niej. Objąłem ją od tyłu i spojrzałem co robi.
- Jaki temat?
Spytałem.
- Kosmos.
- Dziękuję za wszystko. Za wszystko co dla mnie zrobiłaś.
Szepnąłem tuż przed jej ustami i delikatnie ją pocałowałem. Ale tylko delikatnie . Nie chciałem się z niczym spieszyć. Pogłaskałem ją po policzku.
- Justin ale za co ty mi dziękujesz? Przecież..ja..ja nic nie zrobiłem.
Ona również szeptała. Położyła dłoń na mojej dłoni , którą trzymałem na jej policzku .
- Zrobiłaś najważniejszą rzecz .
Powiedziałem nieco głośnej.
- Jaką?
Spytała unosząc brwi do góry.
- Po prostu przy mnie jesteś. Ja ci współczuje .. no i w ogóle to dziwie ci się , że wytrzymujesz z takim głupkiem jak ja.
Zaśmiałem się po cichu i jeszcze raz czule musnąłem usta dziewczyny. Ona odwzajemniła pocałunek nieco go przedłużając. Uwielbiałem pocałunki i przytulanki. No cóż..taki już byłem.
- Chodź odprowadzę cie po domu. Nie chcę abyś szlajała się sama po ciemku.
Stwierdziłem troszkę poważnie łapiąc dłoń Amandy. Splątałem nasze palce i udaliśmy się w stronę jej domu.
Przez całą drogę rozmawialiśmy jak to my o wszystkim. A najczęściej o głupotach . Po chwili już byliśmy pod jej domem. Pożegnaliśmy się a ja założyłem kaptur na głowę i pobiegłem do siebie.
{..}
Wszedłem do środka uradowany jak nigdy. No kto by się nie cieszył na moim miejscu. Właśnie najlepsza dziewczyna na świecie zgodziła się aby byc ze mną. Wbiegłem po schodach na górę ale nagle usłyszałem głos mamy. Stanąłem jak wryty.
- Justin czy ty wiesz która jest godzina?
Spytała przecierając dłońmi oczy. Spojrzałem na nią i szeroko się uśmiechnąłem.
- Mamo , szczęśliwi czas nie liczą.
Powiedziałem i wbiegłem na górę. Widziałem jak mama spojrzała na mnie jak na jakiegoś kretyna.
- Justin piłeś?!
Krzyknęła z dołu.
- Czyli że mam pic..abym był szczęśliwy?!
Odkrzyknąłem z góry ściągając z siebie koszulkę.
- No nie..
Powiedziała nieco ciszej. Udałem się do łazienki gdzie wziąłem szybki prysznic . Od razu udałem się do łóżka. Przykryłem się kołdrom i zasnąłem.
{..}
- Justin..no ..Justin wstawaj!
Jak zwykle mama rano musiała mnie obudzic. Cholera najlepsza pobudka na świecie "Justin wstawaj!" Yh.. westchnąłem ciężko i otworzyłem oczy.
- Jejku jeszcze 5 minutek..
Powiedziałem z lekką chrypą. Zawsze ją miałem z rana.
- Justin nie ma mowy. Po szkole masz próbę a potem koncert. Proszę natychmiast wstwac bo zadzwonie po Kenny'ego.
Słysząc jej słowa od razu się podniosłem. Kenny robił ze mną najgorsze rzeczy abym tylko wstał. Ześlizgnąłem się z łóżka i poszedłem do łazienki. Szybko się umyłem. Włożyłem czystą bieliznę , czarne rurki i białą koszulkę w serek. Na to czarną bluzę i oczywiście białe buty firmy supra. Westchnąłem ciężko widząc co mam na głowie. Jakoś ułożyłem włosy ale przykryłem je białą czapką. Wyszedłem z łazienki i od razu udałem się w stronę wyjścia. Siegnąłem jeszcze po telefon , pieniądze , kluczę i plecak. Pochowałem wszystko do kieszeni i wyszedłem kierując się w stronę szkoły
{..}
Za nim się obejrzałem już byłem na miejscu. Wszedłem do środka . Boże tak bardzo cieszyłem się , że już wszyscy do mnie się przyzwyczaili i dali mi spokój. Usiadłem razem ze swoim kolegą na ławce na korytarzu i zaczęliśmy rozmawiac. Nalge poczułem jak ktoś zasłania mi oczy. Wzdrygnąłem się.
Ściągnąłem czyjeś dłonie i odchyliłem głowę do tyłu. Ujrzałem Amandę. Kamień spadł mi z serca.
- Czesc skarbie.
Zaśmiałem się po cichu.
- No witam.
Powiedziała po cichu i pocałowała mnie w czoło. Przymknąłem oczy i przesunąłem się w bok aby usiadła obok nas. Objąłem ją ramieniem i pocałowałem ją w policzek.
- Jak tam?
Spytałem po cichu.
- W ogóle się nie wyspałam. A teraz jeszcze ta cholerna kartkówka z geografii. W ogóle nic nie umiem. Kompletnie nic.
Połaskotała mnie w brzuch a ja się zaśmiałem.
- Chciałby powiedziec abyś zrobiła sobie ściągi ale potem będzie na mnie jak cie przyłapią.
Amanda od razu wstała.
- Juss to wspaniały pomysł.
Klasnęła w ręce.
- Ej żartowałem!
Krzyknąłem śmiejąc się. Amanda wyjęła z torby kartki i zaczęła coś notowac.
- Oj cicho siedź.
Machnęła ręką a ja przewróciłem teatralnie oczami . Wstałem i podszedłem do niej. Objąłem ją od tyłu i spojrzałem co robi.
- Jaki temat?
Spytałem.
- Kosmos.
Tagi:
rozdział ósmy.
Autorka : Postanowiłam , że usunę bloga , ponieważ nikt go nie komentuje. Bez waszych komentarzy czuje się bez radna. Nie wiem czy blog wam się podoba czy też nie. Przykro mi.
Tagi:
Autorka
Weszliśmy prosto do jej pokoju. Cieszyłem się że w końcu ją zobaczyłem i mogłem na nią patrzeć jak słodko się uśmiecha. Nagle przed oczami coś mi przeleciało była to chyba jej drobna dłoń.
- Halo Justin tu ziemia ! - zaśmiała się machając ciągle ręką przed moimi oczami. Potrząsnąłem głową.
- A tak tak ,przepraszam zamyśliłem się. - odparłem.
- Okej spoko. To jak było na koncercie opowiadaj. - powiedziała podekscytowana.
- No koncert jak koncert ważne że teraz mogę z tobą być. Co dziś masz w planach? - Spytałem i uśmiechnąłem się do niej .
- Nie mam żadnych planów będę się nudzić a ty?
- no właśnie ja też. To może po nudzimy się razem? - Zapytałem poruszając brwiami
- Czemu nie.- zaśmiała się.- Ale Justin naprawdę cieszę się że Cię widzę.- Mówiąc to podeszła do szafki po telefon który leżał na szafce obok łóżka na którym siedziałem. Nagle złapałem ją za nadgarstek i pociągnąłem w swoją stronę tak że Amy usiadła mi na kolanach. Gdy już tak siedziała przytuliłem ją mocno i powiedziałem :
- też się bardzo cieszy z tego powodu. I mam dla ciebie niespodziankę ale to wieczorem. Teraz muszę niestety iść będę po Ciebie o 18.30.
Nie zdążyła nic odpowiedzieć ,tylko przytuliłem ją i pospiesznie wyszedłem.
Nie wiem co we mnie wstąpiło pomyślałem dziś albo nigdy. Dziś powiem jej co tak naprawdę czuje. Zadzwoniłem do najlepszej restauracji zamówiłem stolik dla dwóch osób i ogromny bukiet róż.
****Oczami Amandy****
Nie wiem co miał na myśli Justin ale bardzo byłam radosna i podekscytowana. Zaczęłam się szykować bo była 17.00. Założyłam najlepszą sukienkę jaką tylko miałam włosy uczesałam w długiego warkocza na bok i byłam gotowa. 18.30 słyszę dzwonek do drzwi pomyślałam " o Boże jaki on punktualny". Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Justina z ogromnym bukietem róż uśmiechającego się.
- Wyglądasz pięknie - mówiąc to wręczył mi kwiaty i dał słodkiego causa w policzek.
-Dziękuje i też jesteś niczego sobie - Justin zapał mnie za rękę i zaprowadził do samochodu otworzył mi drzwi i sam usiadł za kierownicą. Ruszyliśmy. Po chwili dojechaliśmy. Justin jako pierwszy wysiadł z auta. Otworzył przede mną drzwi. Ja powoli wysiadłam. Zostawiłam bukiet róż w aucie. Kwiaty były cudowne. Justin złapał mnie za rękę i zaprowadził do środka restauracji . Justin podszedł do jakiejś kobiety i podał po cichu swoje nazwisko. Kobieta wskazała ręką nasz stolik. Na stoliku stały świece. Restauracja była bardzo nastrojowa co jeszcze bardziej wprawiało mnie w doby nastrój.
****Oczami Justina****
Odsunąłem dla ciebie krzesło . Usiadłem naprzeciwko ciebie. Podszedł do nas elegancki kelner który podał nam karty Menu. Podziękowałem i zacząłem je przeglądać.
- To co zamawiany ? - w zruciłem wzrok na twoją twarz i zilustrowałem ją dokładnie.
- Ja poproszę spagetti . - odparła i również spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się .
- Dobrze czyli dwa razy spagetti i cola. - uśmiechnąłem się. Podszedł do nas ten sam kelner co wcześniej. Zamówiłem dania . Kelner odszedł. Chciałem jakoś zagadac ale nie wiedziałem co mówić. - Czy znowu dokuczają ci te trzy dziewczyny w szkole? - spytałem. Miałem na myśli trzy największe plastiki w szkole. Nienawidziłem ich.
[..]
Zapłaciłem i wyszliśmy z restauracji.
- Dziękuję za pyszną kolację i miłe towarzystwo .- powiedziała. Po chwili poczułem jej usta na swoim policzku. Objąłem ją delikatnie w tali.
- Masz ochotę na spacer po parku? - spytałem. Rozejrzałem się. O tej godzinie nigdy nikogo nie było w parku. Więc była szansa, że będziemy sami. Amanda bez żadnych przeszkód zgodziła się , więc ruszyłem w stronę parku.
Kiedy byliśmy na miejscu stanąłem przed nią. Wziąłem głęboki wdech.
- Amanda .. - zacząłem - Kiedy pierwszy raz cie ujrzałem , byłaś dla mnie zwykłą dziewczyną. Potem zaczęliśmy się przyjaźnić. Kiedy wróciłem i spotkaliśmy się w szkole zacząłem coś czuć. - uśmiechnąłem się - Potem kiedy zobaczyłem cie na moim koncercie byłaś taka piękna. Potem miałem koncerty i wywiady i kompletnie wyleciałaś mi z głowy. W komputerze zważyłem nasze wspólne zdjęcie , w tedy już nie mogłem przestać o tobie myśleć. Zrobiłaś ze mnie idiotę .. - zaśmiałem się - Teraz już dobrze wiem co czuje. Kocham Cie Amanda. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. - Powiedziałem i zamknąłem oczy. Serce biło mi jak szalone. Amanda rzuciła mi się na szyje. Spojrzałem na nią otwierając jedno oko.
- Justin , ja też cie kocham .. - szepnęła. W jej oczach pojawiły się łzy . Były to łzy szczęścia.
--------------------------------------------------------------
To na razie tyle. Skończyło się romantycznie :)
Dziękuję Ci Justynko!
- Halo Justin tu ziemia ! - zaśmiała się machając ciągle ręką przed moimi oczami. Potrząsnąłem głową.
- A tak tak ,przepraszam zamyśliłem się. - odparłem.
- Okej spoko. To jak było na koncercie opowiadaj. - powiedziała podekscytowana.
- No koncert jak koncert ważne że teraz mogę z tobą być. Co dziś masz w planach? - Spytałem i uśmiechnąłem się do niej .
- Nie mam żadnych planów będę się nudzić a ty?
- no właśnie ja też. To może po nudzimy się razem? - Zapytałem poruszając brwiami
- Czemu nie.- zaśmiała się.- Ale Justin naprawdę cieszę się że Cię widzę.- Mówiąc to podeszła do szafki po telefon który leżał na szafce obok łóżka na którym siedziałem. Nagle złapałem ją za nadgarstek i pociągnąłem w swoją stronę tak że Amy usiadła mi na kolanach. Gdy już tak siedziała przytuliłem ją mocno i powiedziałem :
- też się bardzo cieszy z tego powodu. I mam dla ciebie niespodziankę ale to wieczorem. Teraz muszę niestety iść będę po Ciebie o 18.30.
Nie zdążyła nic odpowiedzieć ,tylko przytuliłem ją i pospiesznie wyszedłem.
Nie wiem co we mnie wstąpiło pomyślałem dziś albo nigdy. Dziś powiem jej co tak naprawdę czuje. Zadzwoniłem do najlepszej restauracji zamówiłem stolik dla dwóch osób i ogromny bukiet róż.
****Oczami Amandy****
Nie wiem co miał na myśli Justin ale bardzo byłam radosna i podekscytowana. Zaczęłam się szykować bo była 17.00. Założyłam najlepszą sukienkę jaką tylko miałam włosy uczesałam w długiego warkocza na bok i byłam gotowa. 18.30 słyszę dzwonek do drzwi pomyślałam " o Boże jaki on punktualny". Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Justina z ogromnym bukietem róż uśmiechającego się.
- Wyglądasz pięknie - mówiąc to wręczył mi kwiaty i dał słodkiego causa w policzek.
-Dziękuje i też jesteś niczego sobie - Justin zapał mnie za rękę i zaprowadził do samochodu otworzył mi drzwi i sam usiadł za kierownicą. Ruszyliśmy. Po chwili dojechaliśmy. Justin jako pierwszy wysiadł z auta. Otworzył przede mną drzwi. Ja powoli wysiadłam. Zostawiłam bukiet róż w aucie. Kwiaty były cudowne. Justin złapał mnie za rękę i zaprowadził do środka restauracji . Justin podszedł do jakiejś kobiety i podał po cichu swoje nazwisko. Kobieta wskazała ręką nasz stolik. Na stoliku stały świece. Restauracja była bardzo nastrojowa co jeszcze bardziej wprawiało mnie w doby nastrój.
****Oczami Justina****
Odsunąłem dla ciebie krzesło . Usiadłem naprzeciwko ciebie. Podszedł do nas elegancki kelner który podał nam karty Menu. Podziękowałem i zacząłem je przeglądać.
- To co zamawiany ? - w zruciłem wzrok na twoją twarz i zilustrowałem ją dokładnie.
- Ja poproszę spagetti . - odparła i również spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się .
- Dobrze czyli dwa razy spagetti i cola. - uśmiechnąłem się. Podszedł do nas ten sam kelner co wcześniej. Zamówiłem dania . Kelner odszedł. Chciałem jakoś zagadac ale nie wiedziałem co mówić. - Czy znowu dokuczają ci te trzy dziewczyny w szkole? - spytałem. Miałem na myśli trzy największe plastiki w szkole. Nienawidziłem ich.
[..]
Zapłaciłem i wyszliśmy z restauracji.
- Dziękuję za pyszną kolację i miłe towarzystwo .- powiedziała. Po chwili poczułem jej usta na swoim policzku. Objąłem ją delikatnie w tali.
- Masz ochotę na spacer po parku? - spytałem. Rozejrzałem się. O tej godzinie nigdy nikogo nie było w parku. Więc była szansa, że będziemy sami. Amanda bez żadnych przeszkód zgodziła się , więc ruszyłem w stronę parku.
Kiedy byliśmy na miejscu stanąłem przed nią. Wziąłem głęboki wdech.
- Amanda .. - zacząłem - Kiedy pierwszy raz cie ujrzałem , byłaś dla mnie zwykłą dziewczyną. Potem zaczęliśmy się przyjaźnić. Kiedy wróciłem i spotkaliśmy się w szkole zacząłem coś czuć. - uśmiechnąłem się - Potem kiedy zobaczyłem cie na moim koncercie byłaś taka piękna. Potem miałem koncerty i wywiady i kompletnie wyleciałaś mi z głowy. W komputerze zważyłem nasze wspólne zdjęcie , w tedy już nie mogłem przestać o tobie myśleć. Zrobiłaś ze mnie idiotę .. - zaśmiałem się - Teraz już dobrze wiem co czuje. Kocham Cie Amanda. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. - Powiedziałem i zamknąłem oczy. Serce biło mi jak szalone. Amanda rzuciła mi się na szyje. Spojrzałem na nią otwierając jedno oko.
- Justin , ja też cie kocham .. - szepnęła. W jej oczach pojawiły się łzy . Były to łzy szczęścia.
--------------------------------------------------------------
To na razie tyle. Skończyło się romantycznie :)
Dziękuję Ci Justynko!
Tagi:
Rozdział siódmy
*Oczami Amandy*
Nie mogłam się w ogóle skupić na lekcjach od kiedy Justin wyjechał. Cały czas o nim myślałam.Dawniej był tylko dla mnie przyjacielem tak jak Rayan ale teraz czuje coś więcej niż tylko przyjaźń. Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwonka. Oznaczało to koniec lekcji. Nareszcie weekend ale co z tego kiedy nie ma Justina obok mnie. Wzięłam swoje książki i spakowałam je do torby. Wyszłam ze szkoły ze spuszczoną głową i udałam się do domu.
*Oczami Justina*
Po skończonej rozmowie poszedłem się ogarnąć do łazienki i się przebrałem założyłem czarne rurki białą bluzkę i adidasy. Postanowiłem że się przejdę do parku który był niedaleko. Po drodze spotkałem fanów którzy chcieli autografy i zdjęcia. Całe szczęście , że był przy mnie Kenny. Gdy Złożyłem już autografy i zrobiłem sobie zdjęcia z fanami mogłem spokojnie pójść do parku. Założyłem kaptur na głowę aby mieć trochę spokoju i wspominałem dawne lata gdy nie byłem sławny i razem w trójkę robiliśmy wypady na pizzę czy do jakiejś knajpy. Nie mogłem przestać myśleć o Amandzie jest taka śliczna zawsze uśmiechnięta a teraz musiałem ją zostawić... nagle dostałem sms'a. Spojrzałem na wyświetlacz telefonu. Sms był od mamy ,,Justin wracaj jest późno.'' Chcą nie chcą wróciłem do hotelu. Mama powiedziała że po jutrzejszym koncercie mam parę dni wolnego. Od razu pomyślałem o Amandzie. Pobiegłem do pokoju cały w skowronkach. Wziąłem chłodny prysznic i zanim położyłem się do łóżka wziąłem telefon do ręki i wysłałem Amandzie sms'a , że mam dla niej niespodziankę. Zgasiłem światło w pokoju i po chwili już zasnąłem. Był ranek . Kenny wszedł do mojego pokoju.
- Justin wstawaj.. - powiedział poważnie. Mruknąłem pod nosem , że nie. - Bo wiesz kto przyjdzie ? - Kenny miał na myśli mamę. Mama zawsze tak na mnie działała .
- No dobra dobra już wstaje. - powiedziałem zaspany. Wziąłem czyste ubrania i wszedłem pod prysznic. Nalałem na rękę trochę żelu pod prysznic i się dokładnie umyłem. Zakręciłem wodę i otuliłem się ręcznikiem , którym się wytarłem. Założyłem czystą bieliznę oraz ubrania . Umyłem zęby oraz uczesałem swój nieład na głowie. Wyszedłem z łazienki. Mama już czekała na mnie w pokoju.
- Juss..chodź na dół na śniadanie. - spojrzała na mnie.
- No już idę. - Powiedziałem zakładając buty. Wziąłem klucz od pokoju i razem z mamą z niego wyszliśmy. Zamknąłem pokój na klucz i zeszliśmy na dół na śniadanie. Zajęliśmy miejsce przy Kenny'm oraz Scooterze. Zamówiłem sobie naleśniki z czekoladą.
Wieczór 20.30
Stałem przed lustrem cały podenerwowany. Słyszałem jak fani krzyczą moje imię. Jeszcze ostatnie poprawki i byłem gotowy do występu. Mój stylista Rayan poprawił mi koszulkę a ja wzięłam głęboki wdech. Wziąłem mikrofon do ręki i wyszedłem na scenę śpiewając Baby . Ta piosenka zawsze otwierała moje koncerty. To taka tradycja. Przez całe 3 godziny śpiewania i tańczenia bawiłem się z fanami. Kiedy przyszła pora na odpoczynek zadowolony pobiegłem na kanapę. Wziąłem telefon do ręki z nadzieją , że Amy coś odpisała . Spojrzałem na wyświetlacz. Nie dostałem żadnej wiadomości. Trudno - pomyślałem.
Razem z mamą i Kenny'm pojechaliśmy na lotnisko. Kenny kupił bilety a my siedzieliśmy z mamą w poczekalni.
- Bardzo lubisz Amandę , prawda? - mama położyła rękę na moim ramieniu. Ja kiwnąłem głową , że tak. Nie chciałem jej okłamywać. - To może jej to powiedz?
- Nie....- zaprzeczyłem.
- Dlaczego ? Przecież..chyba mi nie powiesz , że się wstydzisz. - zaśmiała się. Cholera oczywiście , że się wstydziłem. Yhh..
- Mamo..to moja sprawa..- powiedziałem aby uniknąć na tamto odpowiedzi. Kenny przyszedł i wskazał palcem , że możemy już wsiadać do samolotu. Szybko wstałem i pobiegłem do samolotu. Zająłem miejsce i oparłem głowę o szybę. Byłem strasznie zmęczony ale jest jeden plus , jutro zobaczę się z Amandą! Uśmiechnąłem się sam do siebie. Zamknąłem oczy. Nie wiem jak ale usnąłem .
- Justin skarbie .. wstawaj.. - usłyszałem miły głos mamy. Lekko mną potrząsnęła . Otworzyłem powoli oczy i wstałem.
- Już jesteśmy? - spytałem podnosząc z ziemi swój plecak.
- Tak. - mama zrobiła to samo.
Wyszliśmy z samolotu i udaliśmy się do auta, które przedtem zostawiliśmy na parkingu. Ruszyliśmy do domu . Przecierałem nerwowo oczy i od czasu do czasu spoglądałem w szybę. Od lotniska do mojego domu nie było tak daleko , więc po 15 minutach już byliśmy na miejscu. Wysiadłem z auta i wziąłem walizki. Mama w tym czasie otworzyła drzwi do domu. Wszedłem do środka. Spojrzałem na zegarek. Była 13.47. Położyłem walizki przy ścianie.
- To ja idę do Amy..- krzyknąłem i wybiegłem z domu. Byłem tak zadowolony , że ją zobaczę. Za nim się obejrzałem już byłem pod jej drzwiami. Zapukałem parę razy do drzwi. Po chwili drzwi otworzyła ona...była taka piękna..
- Słucham? - stała w drzwiach ze spuszczoną głową. Nic nie odpowiedziałem tylko przytuliłem ją mocno. - Justin!! - krzyknęła i sama się do mnie przytuliła.
- Niespodzianka ! - zaśmiałem się po cichu i pogłaskałem ją po plecach .
- Jejku jak ja za tobą tęskniłam.- przyłożyła sobie rękę do ust aby znowu nie krzyknąć.
- Też za tobą tęskniłem..i to bardzo.. - zaśmiałem się po cichu.
- Proszę .. wejdź.. - otworzyła szerzej drzwi abym wszedł.
----------------------------------------
Ten rozdział dedykuje mojej najwspanialszej kochanej Justynie. Razem napisałyśmy ten rozdział.
Kocham cie Justynko !!<33
Jeżeli podobał wam się rozdział , proszę komentujcie.
Nie mogłam się w ogóle skupić na lekcjach od kiedy Justin wyjechał. Cały czas o nim myślałam.Dawniej był tylko dla mnie przyjacielem tak jak Rayan ale teraz czuje coś więcej niż tylko przyjaźń. Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwonka. Oznaczało to koniec lekcji. Nareszcie weekend ale co z tego kiedy nie ma Justina obok mnie. Wzięłam swoje książki i spakowałam je do torby. Wyszłam ze szkoły ze spuszczoną głową i udałam się do domu.
*Oczami Justina*
Po skończonej rozmowie poszedłem się ogarnąć do łazienki i się przebrałem założyłem czarne rurki białą bluzkę i adidasy. Postanowiłem że się przejdę do parku który był niedaleko. Po drodze spotkałem fanów którzy chcieli autografy i zdjęcia. Całe szczęście , że był przy mnie Kenny. Gdy Złożyłem już autografy i zrobiłem sobie zdjęcia z fanami mogłem spokojnie pójść do parku. Założyłem kaptur na głowę aby mieć trochę spokoju i wspominałem dawne lata gdy nie byłem sławny i razem w trójkę robiliśmy wypady na pizzę czy do jakiejś knajpy. Nie mogłem przestać myśleć o Amandzie jest taka śliczna zawsze uśmiechnięta a teraz musiałem ją zostawić... nagle dostałem sms'a. Spojrzałem na wyświetlacz telefonu. Sms był od mamy ,,Justin wracaj jest późno.'' Chcą nie chcą wróciłem do hotelu. Mama powiedziała że po jutrzejszym koncercie mam parę dni wolnego. Od razu pomyślałem o Amandzie. Pobiegłem do pokoju cały w skowronkach. Wziąłem chłodny prysznic i zanim położyłem się do łóżka wziąłem telefon do ręki i wysłałem Amandzie sms'a , że mam dla niej niespodziankę. Zgasiłem światło w pokoju i po chwili już zasnąłem. Był ranek . Kenny wszedł do mojego pokoju.
- Justin wstawaj.. - powiedział poważnie. Mruknąłem pod nosem , że nie. - Bo wiesz kto przyjdzie ? - Kenny miał na myśli mamę. Mama zawsze tak na mnie działała .
- No dobra dobra już wstaje. - powiedziałem zaspany. Wziąłem czyste ubrania i wszedłem pod prysznic. Nalałem na rękę trochę żelu pod prysznic i się dokładnie umyłem. Zakręciłem wodę i otuliłem się ręcznikiem , którym się wytarłem. Założyłem czystą bieliznę oraz ubrania . Umyłem zęby oraz uczesałem swój nieład na głowie. Wyszedłem z łazienki. Mama już czekała na mnie w pokoju.
- Juss..chodź na dół na śniadanie. - spojrzała na mnie.
- No już idę. - Powiedziałem zakładając buty. Wziąłem klucz od pokoju i razem z mamą z niego wyszliśmy. Zamknąłem pokój na klucz i zeszliśmy na dół na śniadanie. Zajęliśmy miejsce przy Kenny'm oraz Scooterze. Zamówiłem sobie naleśniki z czekoladą.
Wieczór 20.30
Stałem przed lustrem cały podenerwowany. Słyszałem jak fani krzyczą moje imię. Jeszcze ostatnie poprawki i byłem gotowy do występu. Mój stylista Rayan poprawił mi koszulkę a ja wzięłam głęboki wdech. Wziąłem mikrofon do ręki i wyszedłem na scenę śpiewając Baby . Ta piosenka zawsze otwierała moje koncerty. To taka tradycja. Przez całe 3 godziny śpiewania i tańczenia bawiłem się z fanami. Kiedy przyszła pora na odpoczynek zadowolony pobiegłem na kanapę. Wziąłem telefon do ręki z nadzieją , że Amy coś odpisała . Spojrzałem na wyświetlacz. Nie dostałem żadnej wiadomości. Trudno - pomyślałem.
Razem z mamą i Kenny'm pojechaliśmy na lotnisko. Kenny kupił bilety a my siedzieliśmy z mamą w poczekalni.
- Bardzo lubisz Amandę , prawda? - mama położyła rękę na moim ramieniu. Ja kiwnąłem głową , że tak. Nie chciałem jej okłamywać. - To może jej to powiedz?
- Nie....- zaprzeczyłem.
- Dlaczego ? Przecież..chyba mi nie powiesz , że się wstydzisz. - zaśmiała się. Cholera oczywiście , że się wstydziłem. Yhh..
- Mamo..to moja sprawa..- powiedziałem aby uniknąć na tamto odpowiedzi. Kenny przyszedł i wskazał palcem , że możemy już wsiadać do samolotu. Szybko wstałem i pobiegłem do samolotu. Zająłem miejsce i oparłem głowę o szybę. Byłem strasznie zmęczony ale jest jeden plus , jutro zobaczę się z Amandą! Uśmiechnąłem się sam do siebie. Zamknąłem oczy. Nie wiem jak ale usnąłem .
- Justin skarbie .. wstawaj.. - usłyszałem miły głos mamy. Lekko mną potrząsnęła . Otworzyłem powoli oczy i wstałem.
- Już jesteśmy? - spytałem podnosząc z ziemi swój plecak.
- Tak. - mama zrobiła to samo.
Wyszliśmy z samolotu i udaliśmy się do auta, które przedtem zostawiliśmy na parkingu. Ruszyliśmy do domu . Przecierałem nerwowo oczy i od czasu do czasu spoglądałem w szybę. Od lotniska do mojego domu nie było tak daleko , więc po 15 minutach już byliśmy na miejscu. Wysiadłem z auta i wziąłem walizki. Mama w tym czasie otworzyła drzwi do domu. Wszedłem do środka. Spojrzałem na zegarek. Była 13.47. Położyłem walizki przy ścianie.
- To ja idę do Amy..- krzyknąłem i wybiegłem z domu. Byłem tak zadowolony , że ją zobaczę. Za nim się obejrzałem już byłem pod jej drzwiami. Zapukałem parę razy do drzwi. Po chwili drzwi otworzyła ona...była taka piękna..
- Słucham? - stała w drzwiach ze spuszczoną głową. Nic nie odpowiedziałem tylko przytuliłem ją mocno. - Justin!! - krzyknęła i sama się do mnie przytuliła.
- Niespodzianka ! - zaśmiałem się po cichu i pogłaskałem ją po plecach .
- Jejku jak ja za tobą tęskniłam.- przyłożyła sobie rękę do ust aby znowu nie krzyknąć.
- Też za tobą tęskniłem..i to bardzo.. - zaśmiałem się po cichu.
- Proszę .. wejdź.. - otworzyła szerzej drzwi abym wszedł.
----------------------------------------
Ten rozdział dedykuje mojej najwspanialszej kochanej Justynie. Razem napisałyśmy ten rozdział.
Kocham cie Justynko !!<33
Jeżeli podobał wam się rozdział , proszę komentujcie.
Tagi:
Rozdział szósty.
- Amanda , dobrze wiesz , że muszę . Ile razy mam ci to powtarzać . - powiedziałem smutno. Nie chciałem wyjeżdżać , teraz i w tym momencie. Jutro to wszystko miało się skończyć.
- Justin , błagam.. - położyła ręce na moich ramionach. Przytuliłem ją mocno do siebie. Łzy napłynęły mi do oczu . Nie mogłem nic zrobić. Pocałowałem ją delikatnie w policzek , pomachałem na pożegnanie i poszedłem do domu. Odwróciłem się jeszcze na chwilę by na nią spojrzeć. Była smutna. Widziałem jak usiadła na schodkach przed jej domem i zakryła twarz dłońmi. Nie chciałem dłużej na nią patrzeć .. było mi strasznie smutno a nie chciałem się rozpłakać. Szedłem kopiąc kamyk . W końcu doszedłem i wszedłem do środka.
- Hej mamo ! - krzyknąłem smutno z przedpokoju. Z kuchni dobiegały piękne zapachy . Podszedłem do drzwi kuchni i patrzałem co mama gotuje.
- O Czesc skarbie - Mama podeszła do mnie i pocałowała mnie delikatnie w policzek na przywitanie - A ty co taki smutny hm.. ?
- Wyjeżdżam..to się stało .. - odparłem . Patrzałem na mamę a mama patrzała na mnie.
- Nigdy nie byłeś taki smutny jak musiałeś wyjeżdżać. Justin , powiedz mi o co chodzi. Pamiętaj , że mi możesz powiedzieć wszystko , choćby to była najgorsza prawda.
- Mamo , pamiętasz jak.. no .. jak tu mieszkaliśmy zanim..stałem się .. no .. sławny ? - spytałem mamę i usiadłem na krześle kuchennym.
- No tak pamiętam ale co do ma do rzeczy ?
- Kolegowałem się w tedy z taką Amandą... Pamiętasz?
- Z Amandą ? Hm.. - zamyśliła się na chwilę - Tak pamiętam . Ty ona i Rayan zawsze wychodziliście , gdzieś razem to ona tak ?
- Tak to ona. Ona strasznie .. znaczy strasznie ją lubię i teraz spotkałem ją w szkole. Mówiłem ci.. Ale wracając do tematu , strasznie ją polubiłem i zrobiło mi się smutno , że muszę się z nią pożegnać. - Nie chciałem powiedzieć mamy całej prawdy. Co miałem jej w prost powiedzieć , że się w niej kocham i nie mogę przestać o niej myśleć?
- A..chodzi o dziewczynę - zaśmiała się po cichu .
- No a co to za różnica? - spytałem . Cicho westchnąłem. - Idę się myc.
- Dobrze synku , dobranoc. - powiedziała dalej się śmiejąc.
Nic nie odpowiadając poszedłem do łazienki , wziąłem zimny prysznic. Umyłem włosy i zęby . Wyszedłem i ubrałem się w piżamę. Włączyłem suszarkę do kontaktu i zacząłem suszyć włosy . Smutno mi się robiło za każdym razem myśląc o Amandzie. Gdy w końcu wysuszyłem te moje kłaki poszedłem spac.
Gdy rano usłyszałem głos mamy który brzmiał : Justin do jasnej choler pośpisz się . Za godzinę jedziemy na lotnisko . Zaśmiałem się po cichu i wstałem z łóżka. Wszedłem do łazienki , wziąłem poranną toaletę , uczesałem włosy , ubrałem się w : http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://s.bravo.pl/download/multimedia/pictures/1005/29169405191051681041634.jpg&imgrefurl=http://www.bravo.pl/foty/justin-bieber-na-lotnisku-w-japonii-/idm,241938/ids,206140/idu,291694/t/&usg=__JGH0x5W20-naeLTeDhyUqYESjMo=&h=400&w=250&sz=68&hl=pl&start=67&sig2=cy7DjXKVP6fmS9rbF2x-9A&zoom=1&tbnid=9qg8Z0ocb9ruCM:&tbnh=137&tbnw=86&ei=FEjnTdKWMMuWOuK2uOAJ&prev=/search%3Fq%3Djustin%2Bbieber%2Bna%2Blotnisku%26um%3D1%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26biw%3D1280%26bih%3D618%26tbm%3Disch&um=1&itbs=1&iact=hc&vpx=246&vpy=149&dur=618&hovh=284&hovw=177&tx=124&ty=133&page=4&ndsp=24&ved=1t:429,r:9,s:67&biw=1280&bih=618. Zszedłem na dół. Wypiłem szybko sok pomarańczowy i razem z mamą pojechaliśmy na lotnisko. Przeszliśmy przez te wszystkie bramki itp. Usiedliśmy w poczekalni. Wyjąłem z kieszeni Iphona i włączyłem na słuchawkach muzykę. Słuchając muzyki , napisałem do Amandy sms'a : Będę za tobą tęsknił. Wysłałem . Zamknąłem oczy i w skupieniu czekałem na samolot.
- Justin , Justin , skarbie .. już jest samolot - Usłyszałem głos mamy. Musiałem zasnąć . Otworzyłem oczy i spojrzałem na mamę. Wstałem z krzesła , podniosłem swój plecak i ruszyłem z mamą do samolotu . Gdy weszliśmy do środka , zajęliśmy swoje miejsca. Strasznie chciało mi się spać , więc wyłączyłem telefon , zapiąłem pasy i zasnąłem.
*********
Po paru godzinach lotu w końcu dotarliśmy do celu. Hotel był ogromny . Miałem pokój na samej górze , to był apartament , przynajmniej tak powiedziała mi mama. Jutro miałem miec koncert. Za chwile miałem jeszcze spotkanie z organizatorami koncertu i musiałem poczekać na Usher'a . Miałem teraz chwile na odpoczynek , więc postanowiłem , że zadzwonię do Amandy. Włączyłem telefon i wybralem jej numer. Po paru sekundach usłyszałem jej deliaktny głos .
- Justin! Nawet nie wiesz jak się cieszę , że dzwonisz. Tak tęsknie za tobą. Jak minęła podróż ? - mówiła tak szybko , że ledwo co ją zrozumiałem. Uśmiechnąłem się sam do siebie.
- Ja też się cieszę , że mogę z tobą porozmawiać. Podróż jak podróż , spałem. - zaśmiałem się.
- Nudno tu bez Ciebie , a no i w szkole nie mam z kim w kosza pograc.
- Oj..nie przesadzaj. Pograj z Rayanem .
- Ale on ma złamaną rękę . - zaśmiała się.
- No i co . Chłopak sobie poradzi . - usiadłem na łóżku i wyciągnąłem szczotkę. - A co u Ciebie słychać.?
- Jak już mówiłam nuudda - słyszałem , że zadzwonił dzwonek na lekcje - Justin.. muszę kończyć .. lekcje.. wzywają..
- Dobrze , zadzwonię jutro - westchnąłem .
- Okej papa - odparła i wyłączyła się.
- Justin , błagam.. - położyła ręce na moich ramionach. Przytuliłem ją mocno do siebie. Łzy napłynęły mi do oczu . Nie mogłem nic zrobić. Pocałowałem ją delikatnie w policzek , pomachałem na pożegnanie i poszedłem do domu. Odwróciłem się jeszcze na chwilę by na nią spojrzeć. Była smutna. Widziałem jak usiadła na schodkach przed jej domem i zakryła twarz dłońmi. Nie chciałem dłużej na nią patrzeć .. było mi strasznie smutno a nie chciałem się rozpłakać. Szedłem kopiąc kamyk . W końcu doszedłem i wszedłem do środka.
- Hej mamo ! - krzyknąłem smutno z przedpokoju. Z kuchni dobiegały piękne zapachy . Podszedłem do drzwi kuchni i patrzałem co mama gotuje.
- O Czesc skarbie - Mama podeszła do mnie i pocałowała mnie delikatnie w policzek na przywitanie - A ty co taki smutny hm.. ?
- Wyjeżdżam..to się stało .. - odparłem . Patrzałem na mamę a mama patrzała na mnie.
- Nigdy nie byłeś taki smutny jak musiałeś wyjeżdżać. Justin , powiedz mi o co chodzi. Pamiętaj , że mi możesz powiedzieć wszystko , choćby to była najgorsza prawda.
- Mamo , pamiętasz jak.. no .. jak tu mieszkaliśmy zanim..stałem się .. no .. sławny ? - spytałem mamę i usiadłem na krześle kuchennym.
- No tak pamiętam ale co do ma do rzeczy ?
- Kolegowałem się w tedy z taką Amandą... Pamiętasz?
- Z Amandą ? Hm.. - zamyśliła się na chwilę - Tak pamiętam . Ty ona i Rayan zawsze wychodziliście , gdzieś razem to ona tak ?
- Tak to ona. Ona strasznie .. znaczy strasznie ją lubię i teraz spotkałem ją w szkole. Mówiłem ci.. Ale wracając do tematu , strasznie ją polubiłem i zrobiło mi się smutno , że muszę się z nią pożegnać. - Nie chciałem powiedzieć mamy całej prawdy. Co miałem jej w prost powiedzieć , że się w niej kocham i nie mogę przestać o niej myśleć?
- A..chodzi o dziewczynę - zaśmiała się po cichu .
- No a co to za różnica? - spytałem . Cicho westchnąłem. - Idę się myc.
- Dobrze synku , dobranoc. - powiedziała dalej się śmiejąc.
Nic nie odpowiadając poszedłem do łazienki , wziąłem zimny prysznic. Umyłem włosy i zęby . Wyszedłem i ubrałem się w piżamę. Włączyłem suszarkę do kontaktu i zacząłem suszyć włosy . Smutno mi się robiło za każdym razem myśląc o Amandzie. Gdy w końcu wysuszyłem te moje kłaki poszedłem spac.
Gdy rano usłyszałem głos mamy który brzmiał : Justin do jasnej choler pośpisz się . Za godzinę jedziemy na lotnisko . Zaśmiałem się po cichu i wstałem z łóżka. Wszedłem do łazienki , wziąłem poranną toaletę , uczesałem włosy , ubrałem się w : http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://s.bravo.pl/download/multimedia/pictures/1005/29169405191051681041634.jpg&imgrefurl=http://www.bravo.pl/foty/justin-bieber-na-lotnisku-w-japonii-/idm,241938/ids,206140/idu,291694/t/&usg=__JGH0x5W20-naeLTeDhyUqYESjMo=&h=400&w=250&sz=68&hl=pl&start=67&sig2=cy7DjXKVP6fmS9rbF2x-9A&zoom=1&tbnid=9qg8Z0ocb9ruCM:&tbnh=137&tbnw=86&ei=FEjnTdKWMMuWOuK2uOAJ&prev=/search%3Fq%3Djustin%2Bbieber%2Bna%2Blotnisku%26um%3D1%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26biw%3D1280%26bih%3D618%26tbm%3Disch&um=1&itbs=1&iact=hc&vpx=246&vpy=149&dur=618&hovh=284&hovw=177&tx=124&ty=133&page=4&ndsp=24&ved=1t:429,r:9,s:67&biw=1280&bih=618. Zszedłem na dół. Wypiłem szybko sok pomarańczowy i razem z mamą pojechaliśmy na lotnisko. Przeszliśmy przez te wszystkie bramki itp. Usiedliśmy w poczekalni. Wyjąłem z kieszeni Iphona i włączyłem na słuchawkach muzykę. Słuchając muzyki , napisałem do Amandy sms'a : Będę za tobą tęsknił. Wysłałem . Zamknąłem oczy i w skupieniu czekałem na samolot.
- Justin , Justin , skarbie .. już jest samolot - Usłyszałem głos mamy. Musiałem zasnąć . Otworzyłem oczy i spojrzałem na mamę. Wstałem z krzesła , podniosłem swój plecak i ruszyłem z mamą do samolotu . Gdy weszliśmy do środka , zajęliśmy swoje miejsca. Strasznie chciało mi się spać , więc wyłączyłem telefon , zapiąłem pasy i zasnąłem.
*********
Po paru godzinach lotu w końcu dotarliśmy do celu. Hotel był ogromny . Miałem pokój na samej górze , to był apartament , przynajmniej tak powiedziała mi mama. Jutro miałem miec koncert. Za chwile miałem jeszcze spotkanie z organizatorami koncertu i musiałem poczekać na Usher'a . Miałem teraz chwile na odpoczynek , więc postanowiłem , że zadzwonię do Amandy. Włączyłem telefon i wybralem jej numer. Po paru sekundach usłyszałem jej deliaktny głos .
- Justin! Nawet nie wiesz jak się cieszę , że dzwonisz. Tak tęsknie za tobą. Jak minęła podróż ? - mówiła tak szybko , że ledwo co ją zrozumiałem. Uśmiechnąłem się sam do siebie.
- Ja też się cieszę , że mogę z tobą porozmawiać. Podróż jak podróż , spałem. - zaśmiałem się.
- Nudno tu bez Ciebie , a no i w szkole nie mam z kim w kosza pograc.
- Oj..nie przesadzaj. Pograj z Rayanem .
- Ale on ma złamaną rękę . - zaśmiała się.
- No i co . Chłopak sobie poradzi . - usiadłem na łóżku i wyciągnąłem szczotkę. - A co u Ciebie słychać.?
- Jak już mówiłam nuudda - słyszałem , że zadzwonił dzwonek na lekcje - Justin.. muszę kończyć .. lekcje.. wzywają..
- Dobrze , zadzwonię jutro - westchnąłem .
- Okej papa - odparła i wyłączyła się.
Tagi:
Rozdział piąty
- Bieber kocha Amandę ... Bieber kocha Amandę - powtarzał.
Troszkę się zdenerwowałem i rzuciłem w niego poduszką.
- Przestań- krzyknąłem.
- Justin , żartowałem , nie wkurzaj się- spojrzał na mnie jak na idiotę
- Sorry , ale wiesz , że jestem przewrażliwiony na tym punkcie - westchnąłem - Dobra do zobaczymy się jutro . Narka .. - powiedziałem ściskając z nim dłoń na pożegnanie. Wyszedłem z jego domu i poszedłem do siebie.
********************
Na następny dzień :
Obudziłem się jak zwykle o 7.00. Usiadłem na łóżku. Przetarłem oczy i ziewnąłem. Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki.Wziąłem szybki prysznic i ubrałem się w czarne rurki, białą koszulkę i sowje ulubione czarne supry.Zszedłem na dół. Zjadłem śniadanie i udałem się do szkoły. Po drodze do niej zabrałem ze sobą Rayana. Po paru minutach doszliśmy. weszliśmy do środka. Pożegnałem się z Rayanem , ponieważ miał teraz inną lekcję niż ja. Usiadłem na parapecie czekając na dzwonek. Włączyłem muzykę na swoi IPhonie. Oparłem się plecami o szybę i zamknąłem oczy. nagle poczułem delikatne muśniecie ustami o mój policzek. Otworzyłem oczy. Ujrzałem moją zbawicielkę. Natychmiast się uśmiechnąłem. Amanda coś do mnie mówiła ale ja nie słyszałem. Cały czas wpatrywałem się w jej oczy. Amanda ściągnęła mi słuchawki.
- Justin , słuchasz mnie ? - potrząsnęła mną lekko. Otrząsnąłem się.
- Co ? - spojrzałem na nią . - Przepraszam , co mówiłaś ? Zamyśliłem się.
- Mówiłam , że cie bardzo przepraszam. Na prawdę , przepraszam. - mówiła cicho.
- Czekaj bo chyba nie rozumiem. Za co ty mnie przepraszasz? - zamotałem się.
- Za reakcję mojego taty. On czasami jest nie do zniesienia.- powiedziała smutno
- Nie przepraszaj mnie . No zdarza się. - posłałem jej promienny uśmiech i zeskoczyłem z parapetu. Amanda cicho westchnęła.
- Jaką masz teraz lekcję ? - spytałem stając na przeciwko niej.
- Wf - powiedziała smutno.
-Nie lubisz wf ? - zdziwiłem się.
- Wiesz wf nie jest za przyjemny dla dziewczyn w moim wieku..
- Dobra nie wnikam - parsknąłem śmiechem.
***********************
Lekcje minęły tak szybko jak się zaczęły. Stanęliśmy przed drzwiami domu Amandy i wpatrywałem się dalej w jej oczy.
- Może wejdziesz do środka? - zaproponowała
- Przepraszam ale nie mogę. Jutro wyjeżdżam , muszę się spakować.
Do jej oczu napłynęły łzy.
- Jako to wyjeżdżasz?!! - krzyknęła.
- Mam trasę koncertową nie pamiętasz?
W tym mieście czułem się bezpieczny. Nikt mnie nie śledził , żadnych piszczących fanek ani reporterów. Mocno przytuliłem do siebie Amy i zamknąłem oczy , żeby również przetrzymać łzy.
- Justin , proszę nie wyjeżdżaj , proszę - łzy zaczęły spływać po jej policzku. - Nie wyjeżdżaj
Troszkę się zdenerwowałem i rzuciłem w niego poduszką.
- Przestań- krzyknąłem.
- Justin , żartowałem , nie wkurzaj się- spojrzał na mnie jak na idiotę
- Sorry , ale wiesz , że jestem przewrażliwiony na tym punkcie - westchnąłem - Dobra do zobaczymy się jutro . Narka .. - powiedziałem ściskając z nim dłoń na pożegnanie. Wyszedłem z jego domu i poszedłem do siebie.
********************
Na następny dzień :
Obudziłem się jak zwykle o 7.00. Usiadłem na łóżku. Przetarłem oczy i ziewnąłem. Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki.Wziąłem szybki prysznic i ubrałem się w czarne rurki, białą koszulkę i sowje ulubione czarne supry.Zszedłem na dół. Zjadłem śniadanie i udałem się do szkoły. Po drodze do niej zabrałem ze sobą Rayana. Po paru minutach doszliśmy. weszliśmy do środka. Pożegnałem się z Rayanem , ponieważ miał teraz inną lekcję niż ja. Usiadłem na parapecie czekając na dzwonek. Włączyłem muzykę na swoi IPhonie. Oparłem się plecami o szybę i zamknąłem oczy. nagle poczułem delikatne muśniecie ustami o mój policzek. Otworzyłem oczy. Ujrzałem moją zbawicielkę. Natychmiast się uśmiechnąłem. Amanda coś do mnie mówiła ale ja nie słyszałem. Cały czas wpatrywałem się w jej oczy. Amanda ściągnęła mi słuchawki.
- Justin , słuchasz mnie ? - potrząsnęła mną lekko. Otrząsnąłem się.
- Co ? - spojrzałem na nią . - Przepraszam , co mówiłaś ? Zamyśliłem się.
- Mówiłam , że cie bardzo przepraszam. Na prawdę , przepraszam. - mówiła cicho.
- Czekaj bo chyba nie rozumiem. Za co ty mnie przepraszasz? - zamotałem się.
- Za reakcję mojego taty. On czasami jest nie do zniesienia.- powiedziała smutno
- Nie przepraszaj mnie . No zdarza się. - posłałem jej promienny uśmiech i zeskoczyłem z parapetu. Amanda cicho westchnęła.
- Jaką masz teraz lekcję ? - spytałem stając na przeciwko niej.
- Wf - powiedziała smutno.
-Nie lubisz wf ? - zdziwiłem się.
- Wiesz wf nie jest za przyjemny dla dziewczyn w moim wieku..
- Dobra nie wnikam - parsknąłem śmiechem.
***********************
Lekcje minęły tak szybko jak się zaczęły. Stanęliśmy przed drzwiami domu Amandy i wpatrywałem się dalej w jej oczy.
- Może wejdziesz do środka? - zaproponowała
- Przepraszam ale nie mogę. Jutro wyjeżdżam , muszę się spakować.
Do jej oczu napłynęły łzy.
- Jako to wyjeżdżasz?!! - krzyknęła.
- Mam trasę koncertową nie pamiętasz?
W tym mieście czułem się bezpieczny. Nikt mnie nie śledził , żadnych piszczących fanek ani reporterów. Mocno przytuliłem do siebie Amy i zamknąłem oczy , żeby również przetrzymać łzy.
- Justin , proszę nie wyjeżdżaj , proszę - łzy zaczęły spływać po jej policzku. - Nie wyjeżdżaj
Tagi:
Rozdział czwarty
Jeszcze raz mocno ją przytuliłem. Nie zauważyliśmy , że do pokoju wszedł jej tata. Oboje spojrzeliśmy na niego. Był dość zły. Natychmiast wstałem. Jej tata podszedł do mnie , szarpnął mnie za koszulkę i przystawił mnie do ściany.
- Jeszcze raz ją tkniesz to ci nogi z du..- nie dokończył.
- Tato ! - Krzyknęła Amanda ze łzami w oczach - Zostaw go!
- Nie wtrącaj się gówniaro! A ty panie gwiazdo wynoś się i nigdy nie dotykaj mojej córki - Krzyknął.
- Ale ja jej nic nie zrobiłem - serce zaczęło bić mi szybciej ze strachu.
- Powiedziałem wynoś się ! - Odparł. Popatrzałem na Amandę przepraszającym wzrokiem , założyłem kaptur i wyszedłem z jej pokoju.
- Nienawidzę Cię !! - krzyknęła do taty. Weszła do swojego pokoju trzaskając drzwiami. Ja nic nie mówiąc założyłem buty i wyszedłem z jej domu. Szedłem ze spuszczoną głową kopiąc jakiś durny kamyk. Na chwilę odwróciłem się w stronę jej domu. Usłyszałem kłótnie. Nie wiedziałem mam zrobić . Zagryzłem wargę i poszedłem dalej w stronę swojego domu.
Wszedłem do środka. Zdjąłem buty i poszedłem smutny do swojego pokoju. Położyłem się na łóżku. Miałem twarz skrytą w poduszce. Już sam nie wiedziałem co czułem. Nie , jedno wiedziałem , pragnąłem Amandy. Nie wiem nawet dlaczego , przecież nie znałem jej tak dobrze.
- Justin , coś się stało? - spytała mama. Usiadłem na łóżku i popatrzałem na ścianę.
- Wszystko chyba w porządku - wziąłem piżamę do ręki i poszedłem się umyć. Wziąłem chłodny prysznic. Ubrałem się i szybko wślizgnąłem się pod kołdrę.
Rano miałem spotkać się z Rayanem. Cały czas nie mogłem przestać myśleć p Amandzie. Wziąłem telefon do ręki i wybrałem do niej numer.
- Halo? - usłyszałem ciepły głos Amandy
- Hej to ja Justin. Chciałem spytać jak tam u Ciebie?
- Justin , szczerze to ja już nie wytrzymuje psychicznie. Pewnego dnia zbiorę się i ucieknę z domu - zażartowała.
- Jeżeli chcesz możesz przyjść do mnie - zaśmiałem się po cichu.
- To nie jest śmieszne - powiedziała smutno. Po chwili spojrzałem na zegarek.
- Muszę kończyć. Do zobaczenia jutro w szkole - powiedziałem rozłączając się. Wsadziłem telefon do kieszeni i założyłem bluzę. Zszedłem na dół. Rozejrzałem się za mamą. Mama siedziała z Jezzy i oglądały moje stare nagrania. Stanąłem w wpatrzy się w telewizor. Po pewnym czasie wybuchnąłem śmiechem.
- Mamo wyłącz to ! - zaśmiałem się.
- Wychodzisz gdzieś ? - spytała śmiejąc się z moich nagrań.
- Tak. Idę do Rayana. Niedługo wrócę - założyłem kaptur i wyszedłem z domu.
Zapukałem do drzwi. Otworzyła jego mama jak zawsze uśmiechnięta.
- Justin..cześć - przywitała mnie miło - Wchodź . - Wszedłem do środka. Jak zwykle zdjąłem buty oraz kaptur.
-Ja do Rayana . Jest u siebie? - spytałem spoglądając na schody prowadzące do góry.
- Tak , jest u siebie . Właśnie na Ciebie czeka. Może się czegoś napijesz?
- Nie , dziękuję. - uśmiechnąłem się. Wszedłem po schodach i zapukałem do drzwi w rytmie piosenki Love Me.
- No wchodź , wchodź - drzwi się otworzyły. Wszedłem do środka i usiadłem na krześle.
- Jak tam ? - spojrzałem na niego.
- No jak widać w porządku - wskazał na swoją złamaną rękę - Co cie tu do nas przywiało?
- Coś ty sobie zrobił stary? - zaśmiałem się - mam teraz wolne , więc przyjechałem. - powiedziałem zdejmując powoli czapkę - Wczoraj pokłóciłem się z tatą Amandy.
- Co się stało?
- No trochę się poprzytulaliśmy i staruszek się wkurzył - zaśmiałem się.
- No ta. . . Ja już wiem jak wygląda takie twoje przytulanie - poruszył zabawnie brwiami.
- Rayan to było normalne przytulenie, serio. Nic więcej - powiedziałem poważnie.
- No dobra , dobra , tylko się nie denerwuj - zaśmiał się.
- Nie denerwuje się , tylko , że ja...
- Tylko , że ty .. ? - popatrzał na mnie.
- Tylko , że ja...
- No dokończ !! - krzyknął
- Ja coś czuje do Amandy - cały się zaczerwieniłem.
Wytrzeszczył na mnie gały jakby nie wiem co . Nic nie mówił. Cicho westchnąłem.
- Ty gadasz serio ?
- Nie , wiesz , jaja sobie robię - powiedziałem sarkastycznie. - Idziesz jutro do szkoły?
- Nie wieże , Bieber się zakochał - wybuchnął śmiechem.
- Nie zakochałem tylko no ... em... podoba mi się a poza tym nie odpowiedziałeś na moje pytanie..
--------------------------------------------------------------
Naprawdę , dziękuję Wam za komentarze i liczę na następne.
Przepraszam , że tak mało ale jakoś mam blokadę.
A no i przepraszam , że tak długo musieliście czekać.
Jeżeli chcecie otrzymywac wiadomości z nowymi notkami piszcie na gg : 31565816
- Jeszcze raz ją tkniesz to ci nogi z du..- nie dokończył.
- Tato ! - Krzyknęła Amanda ze łzami w oczach - Zostaw go!
- Nie wtrącaj się gówniaro! A ty panie gwiazdo wynoś się i nigdy nie dotykaj mojej córki - Krzyknął.
- Ale ja jej nic nie zrobiłem - serce zaczęło bić mi szybciej ze strachu.
- Powiedziałem wynoś się ! - Odparł. Popatrzałem na Amandę przepraszającym wzrokiem , założyłem kaptur i wyszedłem z jej pokoju.
- Nienawidzę Cię !! - krzyknęła do taty. Weszła do swojego pokoju trzaskając drzwiami. Ja nic nie mówiąc założyłem buty i wyszedłem z jej domu. Szedłem ze spuszczoną głową kopiąc jakiś durny kamyk. Na chwilę odwróciłem się w stronę jej domu. Usłyszałem kłótnie. Nie wiedziałem mam zrobić . Zagryzłem wargę i poszedłem dalej w stronę swojego domu.
Wszedłem do środka. Zdjąłem buty i poszedłem smutny do swojego pokoju. Położyłem się na łóżku. Miałem twarz skrytą w poduszce. Już sam nie wiedziałem co czułem. Nie , jedno wiedziałem , pragnąłem Amandy. Nie wiem nawet dlaczego , przecież nie znałem jej tak dobrze.
- Justin , coś się stało? - spytała mama. Usiadłem na łóżku i popatrzałem na ścianę.
- Wszystko chyba w porządku - wziąłem piżamę do ręki i poszedłem się umyć. Wziąłem chłodny prysznic. Ubrałem się i szybko wślizgnąłem się pod kołdrę.
Rano miałem spotkać się z Rayanem. Cały czas nie mogłem przestać myśleć p Amandzie. Wziąłem telefon do ręki i wybrałem do niej numer.
- Halo? - usłyszałem ciepły głos Amandy
- Hej to ja Justin. Chciałem spytać jak tam u Ciebie?
- Justin , szczerze to ja już nie wytrzymuje psychicznie. Pewnego dnia zbiorę się i ucieknę z domu - zażartowała.
- Jeżeli chcesz możesz przyjść do mnie - zaśmiałem się po cichu.
- To nie jest śmieszne - powiedziała smutno. Po chwili spojrzałem na zegarek.
- Muszę kończyć. Do zobaczenia jutro w szkole - powiedziałem rozłączając się. Wsadziłem telefon do kieszeni i założyłem bluzę. Zszedłem na dół. Rozejrzałem się za mamą. Mama siedziała z Jezzy i oglądały moje stare nagrania. Stanąłem w wpatrzy się w telewizor. Po pewnym czasie wybuchnąłem śmiechem.
- Mamo wyłącz to ! - zaśmiałem się.
- Wychodzisz gdzieś ? - spytała śmiejąc się z moich nagrań.
- Tak. Idę do Rayana. Niedługo wrócę - założyłem kaptur i wyszedłem z domu.
Zapukałem do drzwi. Otworzyła jego mama jak zawsze uśmiechnięta.
- Justin..cześć - przywitała mnie miło - Wchodź . - Wszedłem do środka. Jak zwykle zdjąłem buty oraz kaptur.
-Ja do Rayana . Jest u siebie? - spytałem spoglądając na schody prowadzące do góry.
- Tak , jest u siebie . Właśnie na Ciebie czeka. Może się czegoś napijesz?
- Nie , dziękuję. - uśmiechnąłem się. Wszedłem po schodach i zapukałem do drzwi w rytmie piosenki Love Me.
- No wchodź , wchodź - drzwi się otworzyły. Wszedłem do środka i usiadłem na krześle.
- Jak tam ? - spojrzałem na niego.
- No jak widać w porządku - wskazał na swoją złamaną rękę - Co cie tu do nas przywiało?
- Coś ty sobie zrobił stary? - zaśmiałem się - mam teraz wolne , więc przyjechałem. - powiedziałem zdejmując powoli czapkę - Wczoraj pokłóciłem się z tatą Amandy.
- Co się stało?
- No trochę się poprzytulaliśmy i staruszek się wkurzył - zaśmiałem się.
- No ta. . . Ja już wiem jak wygląda takie twoje przytulanie - poruszył zabawnie brwiami.
- Rayan to było normalne przytulenie, serio. Nic więcej - powiedziałem poważnie.
- No dobra , dobra , tylko się nie denerwuj - zaśmiał się.
- Nie denerwuje się , tylko , że ja...
- Tylko , że ty .. ? - popatrzał na mnie.
- Tylko , że ja...
- No dokończ !! - krzyknął
- Ja coś czuje do Amandy - cały się zaczerwieniłem.
Wytrzeszczył na mnie gały jakby nie wiem co . Nic nie mówił. Cicho westchnąłem.
- Ty gadasz serio ?
- Nie , wiesz , jaja sobie robię - powiedziałem sarkastycznie. - Idziesz jutro do szkoły?
- Nie wieże , Bieber się zakochał - wybuchnął śmiechem.
- Nie zakochałem tylko no ... em... podoba mi się a poza tym nie odpowiedziałeś na moje pytanie..
--------------------------------------------------------------
Naprawdę , dziękuję Wam za komentarze i liczę na następne.
Przepraszam , że tak mało ale jakoś mam blokadę.
A no i przepraszam , że tak długo musieliście czekać.
Jeżeli chcecie otrzymywac wiadomości z nowymi notkami piszcie na gg : 31565816
Tagi:
Rozdział trzeci .
- Jak to nikomu nie powiedziałaś? -byłem w szoku.
- No bo .. a w ogóle co cie to interesuje co? - naskoczyła na mnie - Ty nawet nie pamiętasz jak mam na imię.
- To jak masz na imię?- spytałem nieśmiało. Dziewczyna wstała i spojrzała na mnie jak na jakiegoś idiotę.
- Mówiłam , że tak będzie! - krzyknęła- zapomniałeś o swoich przyjaciołach , o kolegach i o mnie - napłynęły jej łzy do oczu.
- Słucham? - spytałem- nie rozumiem..
- To ja Amanda .. Kiedyś twoja przyjaciółka - powiedziała patrząc w okno - Amanda Milers - zrobiłem wielkie oczy zastanawiając się o czym ona w ogóle mówi. - Pamiętasz jeszcze Rayana , czy też o nim zapomniałeś?
- Amanda , przepraszam - wstałem. Amandzie leciały łzy. Kompletnie nie wiedziałem co miałem zrobić.
- Tsa.. daruj sobie - odwróciła się i weszła do sali lekcyjnej , gdzie prawdopodobnie miała lekcje. Zrobiło mi się smutno. Ja naprawdę jej nie pamiętałem. Po paru minutach przypomniało mi się , że miałem iść do pielęgniarki po bandaż.
Lekcje , szybko się skończyły. Cały czas nie mogłem pogodzić się z tą całą sytuacją. Założyłem kaptur na głowę i wyszedłem ze szkoły kierując się w stronę domu. Po drodze napotkałem parę fanek , proszące o autografy. Wchodząc do domu ściągnąłem buty i bluzę.
- Justin ! - zawołała moja mała siostra Jazmyn przytulając mi się do nogi.
- Hej mała. - wziąłem ją na ręce. Usłyszałem jakieś odgłosy dochodzące z salonu. - Kto przyszedł? - spytałem po cichu Jazmyn.
- Scooter - powiedziała po cichu - jest trochę zły - odstawiłem Jezzy na podłogę i wszedłem do salonu.
- Cześć - powiedziałem siadając na fotelu.
- Raczej dzień dobry - powiedziała mama. Trzeba przynac że była zła.
- Justin , wytłumaczysz nam to? - spytał Scooter podając mi do ręki jakaś gazetę.- Otwórz na 16 stronie.
Otworzyłem gazetę na 16 stronie. Były tam zdjęcia jak całowałem się z Jasmine Villegas.Zaniemówiłem.
- No to wytłumaczysz nam to czy nie ? - spytała mama.
- Nie widziałem , że ktoś nam robi zdjęcia - skupiłem wzrok na zdjęciach.
- Justin , mówiłem ci żebyś uważał. Chcesz sobie popsuć reputację? - spytał Scooter.
- Tak wiem , przepraszam - powiedziałem i poszedłem do pokoju. Usiadłem na łóżku , musiałem przemyśleć . Zastanowiłem się przez chwilę i przypomniało mi się , że mam zdjęcia jak jeszcze chodziłem do gimnazjum. Wstałem i otworzyłem półkę w której trzymałem wszystkie zdjęcia. Zacząłem na nich szukać tej Amandy . Rzeczywiście Amanda chodziła z nami do klasy , ale czy ja się z nią przyjaźniłem? Wziąłem telefon do ręki i wybrałem numer do Rayana.
- Rayan , słucham? - powiedział głos w telefonie.
- Hej to ja Justin - przeglądałem dalej zdjęcia
- Justin ? Stary co się z tobą w ogóle dzieje , co? - spytał ze śmiechem - Czemu nie dzwonisz ani nic?
- Przepraszam , ale ostatnio mam małe zamieszanie. Słuchaj czy my się przyjaźniliśmy z jakąś Amandą Milers? - popatrzałem na swoje zdjęcie gdy miałem trzy latka. Zaśmiałem się.
- Tak , przecież chodzę z nią do klasy. Co to za pytanie?
- Spotkałem ją dzisiaj - powiedziałem smutno.
- To gdzie ty jesteś? - spytał.
- W domu a gdzie mam być? - zamyśliłem się.
- W Stratford?
- Tak. Czemu nie było cie dzisiaj w szkole?
- Eh.. dziwna sprawa.. złamałem nogę - zaśmiał się.
-Oł..to źle.. Dobra kończę narka. Życzę zdrówka - zaśmiałem się. Przerwałem połączenie i położyłem telefon na półce. Zbiegłem na dół po schodach. Założyłem bluzę i buty.
- Wychodzę! - krzyknąłem z przedpokoju.
- Justin , gdzie ty znowu idziesz? - krzyknęła mama.
- Oj..no niedługo wrócę.. - powiedziałem zakładając kaptur . Wybiegłem z domu i ruszyłem w stronę szkoły.
Chodziłem po mieście myśląc , gdzie może byc ta ulica. Całe szczęścioe , że pani w sekretariacie była tak miła i podała mi adres Amandy. Po drodze wstąpiłem do kwiaciarni i kupiłem jedną czerwoną różę. W końcu znalazłem dom Amandy. Zapukałem do jej drzwi. Za plecami schowałem różę. Drzwi otworzyła chyba jej mama.
- Słucham ? - spytała kobieta.
- Dzień Dobry . Jest Amanda? - spytałem próbując się uśmiechnąć.
- Amanda! - krzyknęła kobieta - Ktoś do ciebie ! . Amanda zeszła po schodach i stanęła naprzeciwko mnie.
- Hej..-powiedziałem po cichu.
- Czego chcesz? - nie spodziewałem się takiej odpowiedzi.
- Chciałem pogadać , proszę daj mi szansę - powiedziałem szybko. Otworzyła szerzej drzwi.
- Wejdź.! - wszedłem do środka. Ściągnąłem buty i weszliśmy do jej pokoju.- Proszę usiądź - pokazała na łóżko. Ona dalej stała.
- Chciałbym Cię przeprosić - wyciągnąłem w jej stronę różę. Zabrała ją delikatnie ode mnie i powąchała. Poleciały jej łzy. Przytuliła się do mnie.
- To ja przepraszam - powiedziała przez łzy. Przytuliłem ją mocno do siebie. Mi również zebrało się na łzy. Usiadłem na jej łóżku i wziąłem ją na kolana . Ona dalej się do mnie tuliła.
- Nie płacz - przejechałem palcem po jej policzku wycierając łzy.
- No bo .. a w ogóle co cie to interesuje co? - naskoczyła na mnie - Ty nawet nie pamiętasz jak mam na imię.
- To jak masz na imię?- spytałem nieśmiało. Dziewczyna wstała i spojrzała na mnie jak na jakiegoś idiotę.
- Mówiłam , że tak będzie! - krzyknęła- zapomniałeś o swoich przyjaciołach , o kolegach i o mnie - napłynęły jej łzy do oczu.
- Słucham? - spytałem- nie rozumiem..
- To ja Amanda .. Kiedyś twoja przyjaciółka - powiedziała patrząc w okno - Amanda Milers - zrobiłem wielkie oczy zastanawiając się o czym ona w ogóle mówi. - Pamiętasz jeszcze Rayana , czy też o nim zapomniałeś?
- Amanda , przepraszam - wstałem. Amandzie leciały łzy. Kompletnie nie wiedziałem co miałem zrobić.
- Tsa.. daruj sobie - odwróciła się i weszła do sali lekcyjnej , gdzie prawdopodobnie miała lekcje. Zrobiło mi się smutno. Ja naprawdę jej nie pamiętałem. Po paru minutach przypomniało mi się , że miałem iść do pielęgniarki po bandaż.
Lekcje , szybko się skończyły. Cały czas nie mogłem pogodzić się z tą całą sytuacją. Założyłem kaptur na głowę i wyszedłem ze szkoły kierując się w stronę domu. Po drodze napotkałem parę fanek , proszące o autografy. Wchodząc do domu ściągnąłem buty i bluzę.
- Justin ! - zawołała moja mała siostra Jazmyn przytulając mi się do nogi.
- Hej mała. - wziąłem ją na ręce. Usłyszałem jakieś odgłosy dochodzące z salonu. - Kto przyszedł? - spytałem po cichu Jazmyn.
- Scooter - powiedziała po cichu - jest trochę zły - odstawiłem Jezzy na podłogę i wszedłem do salonu.
- Cześć - powiedziałem siadając na fotelu.
- Raczej dzień dobry - powiedziała mama. Trzeba przynac że była zła.
- Justin , wytłumaczysz nam to? - spytał Scooter podając mi do ręki jakaś gazetę.- Otwórz na 16 stronie.
Otworzyłem gazetę na 16 stronie. Były tam zdjęcia jak całowałem się z Jasmine Villegas.Zaniemówiłem.
- No to wytłumaczysz nam to czy nie ? - spytała mama.
- Nie widziałem , że ktoś nam robi zdjęcia - skupiłem wzrok na zdjęciach.
- Justin , mówiłem ci żebyś uważał. Chcesz sobie popsuć reputację? - spytał Scooter.
- Tak wiem , przepraszam - powiedziałem i poszedłem do pokoju. Usiadłem na łóżku , musiałem przemyśleć . Zastanowiłem się przez chwilę i przypomniało mi się , że mam zdjęcia jak jeszcze chodziłem do gimnazjum. Wstałem i otworzyłem półkę w której trzymałem wszystkie zdjęcia. Zacząłem na nich szukać tej Amandy . Rzeczywiście Amanda chodziła z nami do klasy , ale czy ja się z nią przyjaźniłem? Wziąłem telefon do ręki i wybrałem numer do Rayana.
- Rayan , słucham? - powiedział głos w telefonie.
- Hej to ja Justin - przeglądałem dalej zdjęcia
- Justin ? Stary co się z tobą w ogóle dzieje , co? - spytał ze śmiechem - Czemu nie dzwonisz ani nic?
- Przepraszam , ale ostatnio mam małe zamieszanie. Słuchaj czy my się przyjaźniliśmy z jakąś Amandą Milers? - popatrzałem na swoje zdjęcie gdy miałem trzy latka. Zaśmiałem się.
- Tak , przecież chodzę z nią do klasy. Co to za pytanie?
- Spotkałem ją dzisiaj - powiedziałem smutno.
- To gdzie ty jesteś? - spytał.
- W domu a gdzie mam być? - zamyśliłem się.
- W Stratford?
- Tak. Czemu nie było cie dzisiaj w szkole?
- Eh.. dziwna sprawa.. złamałem nogę - zaśmiał się.
-Oł..to źle.. Dobra kończę narka. Życzę zdrówka - zaśmiałem się. Przerwałem połączenie i położyłem telefon na półce. Zbiegłem na dół po schodach. Założyłem bluzę i buty.
- Wychodzę! - krzyknąłem z przedpokoju.
- Justin , gdzie ty znowu idziesz? - krzyknęła mama.
- Oj..no niedługo wrócę.. - powiedziałem zakładając kaptur . Wybiegłem z domu i ruszyłem w stronę szkoły.
Chodziłem po mieście myśląc , gdzie może byc ta ulica. Całe szczęścioe , że pani w sekretariacie była tak miła i podała mi adres Amandy. Po drodze wstąpiłem do kwiaciarni i kupiłem jedną czerwoną różę. W końcu znalazłem dom Amandy. Zapukałem do jej drzwi. Za plecami schowałem różę. Drzwi otworzyła chyba jej mama.
- Słucham ? - spytała kobieta.
- Dzień Dobry . Jest Amanda? - spytałem próbując się uśmiechnąć.
- Amanda! - krzyknęła kobieta - Ktoś do ciebie ! . Amanda zeszła po schodach i stanęła naprzeciwko mnie.
- Hej..-powiedziałem po cichu.
- Czego chcesz? - nie spodziewałem się takiej odpowiedzi.
- Chciałem pogadać , proszę daj mi szansę - powiedziałem szybko. Otworzyła szerzej drzwi.
- Wejdź.! - wszedłem do środka. Ściągnąłem buty i weszliśmy do jej pokoju.- Proszę usiądź - pokazała na łóżko. Ona dalej stała.
- Chciałbym Cię przeprosić - wyciągnąłem w jej stronę różę. Zabrała ją delikatnie ode mnie i powąchała. Poleciały jej łzy. Przytuliła się do mnie.
- To ja przepraszam - powiedziała przez łzy. Przytuliłem ją mocno do siebie. Mi również zebrało się na łzy. Usiadłem na jej łóżku i wziąłem ją na kolana . Ona dalej się do mnie tuliła.
- Nie płacz - przejechałem palcem po jej policzku wycierając łzy.
Tagi:
Rodział drugi
-Powodzenia - powiedziała mama , kiedy wychodziłem z domu. Założyłem kaptur na głowę i ruszyłem w stronę szkoły. Wziąłem głęboki wdech. Wszedłem do środka. Na szczęście nikogo nie było w szatni. Zdjąłem kurtkę i wyszedłem na korytarz. Udałem się w stronę pokoju dyrektora , żeby poprosić go o plan lekcji.
Zadzwonił dzwonek na lekcje. Wszedłem i podszedłem do nauczycielki. Podałem jej swoje papiery a nauczycielka podała mi książkę.
- Witaj Justin jestem pani Nerws - powiedziała nauczycielka uśmiechając się. Również się uśmiechnąłem. - Dzieciaki uciszcie się na chwilę. Mamy w klasie nowego ucznia. Poznajcie Justina. - wszystkie oczy skierowały się w moją stronę. Dziewczyny zaczęły piszczeć. - Justin usiądziesz tam dobrze? - nauczycielka pokazała na pustą ławkę na końcu sali.
- Dobrze - odparłem i usiadłem tam , gdzie mnie pokierowali. Wyjąłem zeszyt oraz długopis. Wszyscy się na mnie patrzeli.
- Ludzi skupcie się !- krzyknęła pani waląc dziennikiem w biurko. Podeszła do tablicy i zaczęła notować jakieś zadania.
Lekcja skończyła się szybko. Wyszedłem z klasy i spojrzałem na plan lekcji. Teraz miał być wf. Podszedłem pod sale gimnastyczną. W okół mnie zebrało się pełno dziewczyn krzyczących i proszących mnie o autograf. Podpisałem parę autografów i zadzwonił dzwonek na lekcję. Wszedłem do przebieralni dla chłopaków i przebrałem się w strój na wf. Przedstawiłem się nauczycielowi. Mieliśmy grac w koszykówkę , więc się ucieszyłem w końcu to mój ulubiony sport. Wziąłem piłkę do ręki i zacząłem kozłować.
- Justin chodź na chwilkę - poprosił mnie nauczyciel. Podszedłem do niego.
- Słucham? - spytałem.
- Mam prośbę.. przejdziesz się do pielęgniarki po bandaż? - spytał nauczyciel.
- Jasne a gdzie jest gabinet.
- Nie powiedziałem? Gabinet jest na trzecim piętrze , pokój numer 34.
Uśmiechnąłem się i wybiegłem z sali gimnastycznej. Wszedłem na trzecie piętro i szukałem sali. Nagle zobaczyłem dziewczynę , która płakała. Zagryzłem dolną wargę. Nie wiedziałem jak się zachować. Podszedłem do niej i usiadłem obok.
- Coś się stało? - spytałem po cichu. Dziewczyna popatrzała na mnie dalej płacząc.
- Zostaw mnie - powiedziała niemiło.
- Co się stało? - powtórzyłem pytanie.
- A ja powiedziałam , żebyś mnie zostawił . Nie twoja sprawa Bieber. - popatrzałem na nią. Nic się nie odezwałem i wstałem. - Poczekaj.. - powiedziała po cichu - Przepraszam ale .. jest mi ciężko.. - pomogłem jej wstać.
- To opowiadaj co się stało - powiedziałem po cichu.
- U Ciebie w klasie są dwie dziewczyny , które mnie nienawidzą , cały czas rozpuszczają o mnie plotki i mówią , że jestem dziwką i .. - przerwałem jej.
- Zgłosiłaś to komuś? - popatrzałem na nią całkiem poważnie.
Zadzwonił dzwonek na lekcje. Wszedłem i podszedłem do nauczycielki. Podałem jej swoje papiery a nauczycielka podała mi książkę.
- Witaj Justin jestem pani Nerws - powiedziała nauczycielka uśmiechając się. Również się uśmiechnąłem. - Dzieciaki uciszcie się na chwilę. Mamy w klasie nowego ucznia. Poznajcie Justina. - wszystkie oczy skierowały się w moją stronę. Dziewczyny zaczęły piszczeć. - Justin usiądziesz tam dobrze? - nauczycielka pokazała na pustą ławkę na końcu sali.
- Dobrze - odparłem i usiadłem tam , gdzie mnie pokierowali. Wyjąłem zeszyt oraz długopis. Wszyscy się na mnie patrzeli.
- Ludzi skupcie się !- krzyknęła pani waląc dziennikiem w biurko. Podeszła do tablicy i zaczęła notować jakieś zadania.
Lekcja skończyła się szybko. Wyszedłem z klasy i spojrzałem na plan lekcji. Teraz miał być wf. Podszedłem pod sale gimnastyczną. W okół mnie zebrało się pełno dziewczyn krzyczących i proszących mnie o autograf. Podpisałem parę autografów i zadzwonił dzwonek na lekcję. Wszedłem do przebieralni dla chłopaków i przebrałem się w strój na wf. Przedstawiłem się nauczycielowi. Mieliśmy grac w koszykówkę , więc się ucieszyłem w końcu to mój ulubiony sport. Wziąłem piłkę do ręki i zacząłem kozłować.
- Justin chodź na chwilkę - poprosił mnie nauczyciel. Podszedłem do niego.
- Słucham? - spytałem.
- Mam prośbę.. przejdziesz się do pielęgniarki po bandaż? - spytał nauczyciel.
- Jasne a gdzie jest gabinet.
- Nie powiedziałem? Gabinet jest na trzecim piętrze , pokój numer 34.
Uśmiechnąłem się i wybiegłem z sali gimnastycznej. Wszedłem na trzecie piętro i szukałem sali. Nagle zobaczyłem dziewczynę , która płakała. Zagryzłem dolną wargę. Nie wiedziałem jak się zachować. Podszedłem do niej i usiadłem obok.
- Coś się stało? - spytałem po cichu. Dziewczyna popatrzała na mnie dalej płacząc.
- Zostaw mnie - powiedziała niemiło.
- Co się stało? - powtórzyłem pytanie.
- A ja powiedziałam , żebyś mnie zostawił . Nie twoja sprawa Bieber. - popatrzałem na nią. Nic się nie odezwałem i wstałem. - Poczekaj.. - powiedziała po cichu - Przepraszam ale .. jest mi ciężko.. - pomogłem jej wstać.
- To opowiadaj co się stało - powiedziałem po cichu.
- U Ciebie w klasie są dwie dziewczyny , które mnie nienawidzą , cały czas rozpuszczają o mnie plotki i mówią , że jestem dziwką i .. - przerwałem jej.
- Zgłosiłaś to komuś? - popatrzałem na nią całkiem poważnie.
Tagi:
Rozdział pierwszy
Prolog
Jak pewnie wiecie mam na imię Justin. Mam 16 lat i jestem piosenkarzem. Bardzo chciałbym być normalnym chłopakiem i niestety moja mama spełniła mi to życzenie. Zapisała mnie do normalniej szkoły a raczej liceum w Stratford. Szczerze mówiąc boję się. Chciałbym być zwykłym chłopakiem ale nie chce kończyć z karierą.
Ostatnio bardzo często kłócę się z mamą. Codziennie wracam do domu idąc do swojego pokoju i trzaskając za sobą drzwiami. Czasami nie wiem co ze sobą zrobić.
Jutro jest ciężki dzień. SZKOŁA. Zaczyna się. Boję się reakcji fanek oraz nauczycieli , ponieważ nie chcę żeby traktowali mnie ulgowo.
Jak pewnie wiecie mam na imię Justin. Mam 16 lat i jestem piosenkarzem. Bardzo chciałbym być normalnym chłopakiem i niestety moja mama spełniła mi to życzenie. Zapisała mnie do normalniej szkoły a raczej liceum w Stratford. Szczerze mówiąc boję się. Chciałbym być zwykłym chłopakiem ale nie chce kończyć z karierą.
Ostatnio bardzo często kłócę się z mamą. Codziennie wracam do domu idąc do swojego pokoju i trzaskając za sobą drzwiami. Czasami nie wiem co ze sobą zrobić.
Jutro jest ciężki dzień. SZKOŁA. Zaczyna się. Boję się reakcji fanek oraz nauczycieli , ponieważ nie chcę żeby traktowali mnie ulgowo.
Tagi:
Prolog


