Zerknąłem na Amandę i delikatnie się uśmiechnąłem.
- Błagam Cie , przecież kosmos to prościzna..no wiesz Gwiazdy , Wenus , Mars....no i.. te tamte..
Strzeliłem z kości u palcy i podrapałem się po policzku. No tak jakoś nie byłem zbyt dobry z geografii . No i matematyki i fizyki. Najgorsze przedmioty na świecie. Po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Zwilżyłem usta językiem.
- Justin..nie pomogłeś.
Odparła Amanda cicho chichotając. Pokazałem jej język.
- No tak w końcu Pan Justin nigdy nikomu nie pomaga.
Uniosłem dłonie ku górze i opadłem zrezygnowany na ławkę. Amanda spojrzała na mnie i westchnęła ciężko.
- Oj przestań.
Machnęła ręką i schowała książki do torby.
Po chwili na korytarzu rozbrzmiał dzwonek na lekcję. Wywróciłem znacząco oczami i wstałem z ławki.
- Co masz teraz?
- Biologię..
Powiedziałem szybko . Pocałowałem dziewczynę w policzek i wszedłem do sali biologicznej. Jak zwykle zająłem miejsce na samym końcu przy oknie . Nauczycielka weszła do sali i od razu zapisała temat na tablicy. " Ssaki " . To chyba nie był aż taki trudny temat. Przerabiałem go miliony razy. Otworzyłem książkę na danym temacie i jak zwykle zacząłem odpowiadać na pytania zamieszczone z tyłu książki. Kompletnie odleciałem. Zacząłem myśleć o wszystkim innym oprócz lekcji. Nagle usłyszałem huk drzwi. Uniosłem głowę i ujrzałem zdyszanego Scooter'a. Jeszcze jego tu brakowało. Położyłem głowę na ławce.
- Dzień Dobry. Ja po Justin'a. Chciałbym go zwolnic z dzisiejszych lekcji.
Powiedział Scooter a ja westchnąłem ciężko . Zapowiadało się na jedno. Powoli wstałem i wziąłem swoje rzeczy. Nauczyciel szybko wypisał mi zwolnienie . Wziąłem kartkę i wyszedłem z klasy wraz ze swoim megagerem .
- Co ty tu robisz?!
Powiedziałem nieźle zdenerwowany. Przeczesałem dłonią swoje blond kosmyki i podszedłem do swojej szafki.
- Jedziemy do studia.
Odparł wzruszając ramionami. Uniosłem brwi do góry nie całkiem wiedząc o co mu chodzi.
- Mamy spotkanie z pewnym gościem , który pomoże dalej w twojej karierze..
Skinąłem głową i wziąłem z szafki plecak , który przerzuciłem sobie przez ramię. Na głowę założyłem kaptur.
- Ile nam to zajmie?
Spytałem miejąc nadzieję , że to tylko godzinne spotkanie.
- Nie wiem. Mam nadzieje , że krótko bo potem masz koncert.
Uderzyłem się w czoło. Cholera. Następna rzecz o której zapomniałem. Zdarzało mi się to coraz częściej i przerażało mnie coraz bardziej. Zamrugałem kilka razy.
- Czekaj..ale potem mam wolne?
- Nie. Przychodzisz do domu , pakujesz się i lecimy do Paryża. Mamy trasę...
Otworzyłem szeroko oczy i zakaszlałem.
- Że przepraszam bardzo .. co mamy?
Powtórzyłem przełykając głośno ślinę.
- Trasę Justin . Sprężaj się.
- Co z Amandą?!
Pisnąłem jak mała dziewczynka .
- Ja nie wiem. Wiem tyle , że wieczorem o godzinie 23.00 mamy samolot więc się spręż Justin!
Powiedział głośniej a ja wyjąłem telefon z kieszeni. Wyszliśmy ze szkoły . Wsiedliśmy do dużego , czarnego , terenowego auta gdzie siedział Kenny. Przywitałem się z nim , przybijając tak zwanego żółwika. Zapiąłem pasy i napisałem sms'a .
- " Amanda mamy problem. Scooter zabrał mnie ze szkoły i obawiam się , że wrócę dopiero za dwa tygodnie. Mam trasę. Ale..mam nadzieje , że jak wrócę to jakoś się spotkamy. Jeżeli będziesz mogła to o 20.30 u mnie . Pamiętaj , że Cie kocham " .
Wysłałem i schowałem telefon. Nienawidziłem jej zostawiać bo bałem się , że sytuacja z " dzieciństwa" się powtórzy.
Za nim się obejrzałem już byliśmy na miejscu. Zostawiłem plecak w samochodzie i ściągając kaptur z głowy wysiadłem z auta. Zamknąłem drzwi i wraz z Kennym i Scooterem weszliśmy do studia. Przywitałem się z sekretarką która zawsze robiła mi gorącą czekoladę. Otworzyłem dosc duże , czerwone drzwi do biura Scooter'a . Na kanapie siedział Usher wraz z jakimś facetem. To pewnie był ten gościu co miałem miec spotkanie.
- Dzień Dobry.
Przywitałem się grzecznie i uścisnąłem dłoń faceta. Usiadłem na fotelu i rozpoczęliśmy spotkanie. Słuchałem wymiany zdań Scooter'a i Chris'a. Tak , tak miał na imię ten gościu. Co chwilę zamykały mi się oczy. Muszę przyznać , że spotkanie było nudne. W nadmiarze. Nagle poczułem wibracje telefonu. Pośpiesznie wyciągnąłem komórkę z kieszeni. Zerknąłem na wyświetlacz " Amanda<3" . Wziąłem głęboki wdech oczekując najgorszego. Nacisnąłem okienko " pokarz" i zacząłem czytać treść wiadomości.
- " Co?! Justin jak to wyjeżdżasz? Znowu? Eh , dobrze postaram się byc. Znaczy będę na pewno. Nie pozwolę ci wyjechac bez pożegnania. Kocham Cie ; * "
Odetchnąłem z ulga . Myślałem , że będzie coś gorszego ale na szczęście , przynajmniej taką miałem na dzieję , Amanda nie obraziła się .
(..)
Była równa 20:15 kiedy wyszedłem ze studia.
- Kenny ruchy śpieszę się.
Pośpieszyłem ochroniarza a on znacznie przyśpieszył . Zapiąłem pasy i zacząłem wystukiwać jakiś rytm palcami o szybę.
- Co się tak młody denerwujesz. Spokojnie.
Kenny poklepał mnie po nodze jak to robił w zwyczaju a ja wzruszyłem ramionami.
- Wyjeżdżam i co ja mam jej powiedzieć? Chciałbym ją zabrać ze sobą ale .. to chyba niemożliwe.
Pokręciłem głową i zamrugałem kilka razy
- Wszystko jest możliwe. Nie pamiętasz? Never Say Never. Twoje słowa stary.
Wzruszył ramionami.
- No niby tak ale wiesz jaki jest Scooter.
Powiedziałem po cichu a Kenny wziął głęboki wdech.
- Jak przedstawisz mu sytuacje , to myślę , że się zgodzi.
- Pogadam z nim. No dobra mniejsza o Scooter'a ale Amanda ma szkołę a poza tym jej tata jest nie do zdarcia i mnie nie lubi .
Skrzyżowałem ręce i westchnąłem głośno. Po chwili byliśmy pod moim domem . Przybiłem znowu żółwika z Kennym i pobiegłem do domu. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
- Czesc mamuś!
Pisnąłem i pocałowałem mamę w policzek.
- Zaraz przyjdzie Amanda!
Krzyknąłem wchodząc po schodach na górę .
- Justin ale my niedługo wyjeżdżamy!
- Wiem !
Odkrzyknąłem i wszedłem do pokoju. Na podłodze leżała spakowana walizka. Mama zrobiła to za mnie. Wziąłem głęboki wdech i sięgnąłem po plecak . Wsadziłem do niego laptopa , telefon , ładowarki , zeszyt , teczkę i inne najpotrzebniejsze pod ręką rzeczy. Usiadłem na łóżku i usłyszałem pukanie do drzwi. Zmarszczyłem nos i wstałem. Otworzyłem je i ujrzałem..Amandę. Wziąłem głęboki wdech a dziewczyna od razu się do mnie przytuliła. Objąłem ją rękami w pasie i zaplotłem dłonie za jej plecami. Ukryłem twarz w jej długich włosach.
- Nie chce abyś wyjeżdżał..
Wyszeptała a ja pociągnąłem nosem. Poczułem okropne ukłucie w sercu.
- Ja też nie chce ale wiesz , że nie mam innego wyjścia..
Powiedziałem nieco głośniej i zamknąłem nogą drzwi.
- Ale..jechałem s powrotem i rozmawiałem z Kennym i wpadł mi do głowy pewien pomysł.
Przejechałem dłonią po jej plecach a ona się mocniej we mnie wtuliła.
- Nie mogłabyś jechac ze mną?
Spytałem po cichu. Ona położyła dłonie na moich ramionach i spojrzała na mnie. Wzięła głęboki wdech i wzruszyła ramionami.
- Chciałabym ale..wiesz jaki jest mój tata a poza tym Scoot się zgodzi?
Zwilżyłem usta językiem. Przyłożyłem czoło do jej czoła.
- Wiem . Zadzwoń do taty. Porozmawiaj z nim a sprawę ze Scooterem zostaw dla mnie.
Wyszeptałem i przymknąłem powieki. Dziewczyna ściągnęła z mojej głowy czapkę i pocałowała mnie w czoło. Zaśmiałem się po cichu. Uwielbiałem jak tak robiła.
- Dobrze zadzwonię...daj chwilkę.
Poprosiła i wyciągnęła telefon z kieszeni. Usiadła na łóżku i wybrała numer do taty.
(..)
W między czasie kiedy ona rozmawiała , ja gadałem ze Scooterem. Scooter po kilku argumentach się zgodził. Odetchnąłem z ulgą i podziękowałem. Odłożyłem telefon i usiadłem obok mojego kwiatuszka. Pocałowałem ją w policzek.
- Justin..
- Tak?
- Nie mogę jechac...
Powiedziała smutno a ja otworzyłem szeroko oczy.
- Co?.. Cz..czemu?
Spytałem szybko a ona nagle się uśmiechnęła.
- Żartowałam!
Pisnęła i rzuciła się na mnie. Opadłem na łóżko tak , że leżała na mnie. Przytuliłem ją mocno i zaśmiałem się.
- Nie strasz mnie ...
Poprosiłem . Amanda pogłaskała mnie po policzku i wyszeptała czułe ' przepraszam ' . Delikatnie zacząłem wpijac się w jej słodkie usta ale przerwała mi mama która powiedziała abym się zbierał. Kobieta wyszła z pokoju a Amanda odskoczyła ode mnie jak oparzona.
- Justin.. ja się musze spakowac!
Powiedziała szybko i wybiegła z mojego domu. Przeczesałem palcami swoje blond kosmyki i przełknąłem głośno ślinę.
- Błagam Cie , przecież kosmos to prościzna..no wiesz Gwiazdy , Wenus , Mars....no i.. te tamte..
Strzeliłem z kości u palcy i podrapałem się po policzku. No tak jakoś nie byłem zbyt dobry z geografii . No i matematyki i fizyki. Najgorsze przedmioty na świecie. Po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Zwilżyłem usta językiem.
- Justin..nie pomogłeś.
Odparła Amanda cicho chichotając. Pokazałem jej język.
- No tak w końcu Pan Justin nigdy nikomu nie pomaga.
Uniosłem dłonie ku górze i opadłem zrezygnowany na ławkę. Amanda spojrzała na mnie i westchnęła ciężko.
- Oj przestań.
Machnęła ręką i schowała książki do torby.
Po chwili na korytarzu rozbrzmiał dzwonek na lekcję. Wywróciłem znacząco oczami i wstałem z ławki.
- Co masz teraz?
- Biologię..
Powiedziałem szybko . Pocałowałem dziewczynę w policzek i wszedłem do sali biologicznej. Jak zwykle zająłem miejsce na samym końcu przy oknie . Nauczycielka weszła do sali i od razu zapisała temat na tablicy. " Ssaki " . To chyba nie był aż taki trudny temat. Przerabiałem go miliony razy. Otworzyłem książkę na danym temacie i jak zwykle zacząłem odpowiadać na pytania zamieszczone z tyłu książki. Kompletnie odleciałem. Zacząłem myśleć o wszystkim innym oprócz lekcji. Nagle usłyszałem huk drzwi. Uniosłem głowę i ujrzałem zdyszanego Scooter'a. Jeszcze jego tu brakowało. Położyłem głowę na ławce.
- Dzień Dobry. Ja po Justin'a. Chciałbym go zwolnic z dzisiejszych lekcji.
Powiedział Scooter a ja westchnąłem ciężko . Zapowiadało się na jedno. Powoli wstałem i wziąłem swoje rzeczy. Nauczyciel szybko wypisał mi zwolnienie . Wziąłem kartkę i wyszedłem z klasy wraz ze swoim megagerem .
- Co ty tu robisz?!
Powiedziałem nieźle zdenerwowany. Przeczesałem dłonią swoje blond kosmyki i podszedłem do swojej szafki.
- Jedziemy do studia.
Odparł wzruszając ramionami. Uniosłem brwi do góry nie całkiem wiedząc o co mu chodzi.
- Mamy spotkanie z pewnym gościem , który pomoże dalej w twojej karierze..
Skinąłem głową i wziąłem z szafki plecak , który przerzuciłem sobie przez ramię. Na głowę założyłem kaptur.
- Ile nam to zajmie?
Spytałem miejąc nadzieję , że to tylko godzinne spotkanie.
- Nie wiem. Mam nadzieje , że krótko bo potem masz koncert.
Uderzyłem się w czoło. Cholera. Następna rzecz o której zapomniałem. Zdarzało mi się to coraz częściej i przerażało mnie coraz bardziej. Zamrugałem kilka razy.
- Czekaj..ale potem mam wolne?
- Nie. Przychodzisz do domu , pakujesz się i lecimy do Paryża. Mamy trasę...
Otworzyłem szeroko oczy i zakaszlałem.
- Że przepraszam bardzo .. co mamy?
Powtórzyłem przełykając głośno ślinę.
- Trasę Justin . Sprężaj się.
- Co z Amandą?!
Pisnąłem jak mała dziewczynka .
- Ja nie wiem. Wiem tyle , że wieczorem o godzinie 23.00 mamy samolot więc się spręż Justin!
Powiedział głośniej a ja wyjąłem telefon z kieszeni. Wyszliśmy ze szkoły . Wsiedliśmy do dużego , czarnego , terenowego auta gdzie siedział Kenny. Przywitałem się z nim , przybijając tak zwanego żółwika. Zapiąłem pasy i napisałem sms'a .
- " Amanda mamy problem. Scooter zabrał mnie ze szkoły i obawiam się , że wrócę dopiero za dwa tygodnie. Mam trasę. Ale..mam nadzieje , że jak wrócę to jakoś się spotkamy. Jeżeli będziesz mogła to o 20.30 u mnie . Pamiętaj , że Cie kocham " .
Wysłałem i schowałem telefon. Nienawidziłem jej zostawiać bo bałem się , że sytuacja z " dzieciństwa" się powtórzy.
Za nim się obejrzałem już byliśmy na miejscu. Zostawiłem plecak w samochodzie i ściągając kaptur z głowy wysiadłem z auta. Zamknąłem drzwi i wraz z Kennym i Scooterem weszliśmy do studia. Przywitałem się z sekretarką która zawsze robiła mi gorącą czekoladę. Otworzyłem dosc duże , czerwone drzwi do biura Scooter'a . Na kanapie siedział Usher wraz z jakimś facetem. To pewnie był ten gościu co miałem miec spotkanie.
- Dzień Dobry.
Przywitałem się grzecznie i uścisnąłem dłoń faceta. Usiadłem na fotelu i rozpoczęliśmy spotkanie. Słuchałem wymiany zdań Scooter'a i Chris'a. Tak , tak miał na imię ten gościu. Co chwilę zamykały mi się oczy. Muszę przyznać , że spotkanie było nudne. W nadmiarze. Nagle poczułem wibracje telefonu. Pośpiesznie wyciągnąłem komórkę z kieszeni. Zerknąłem na wyświetlacz " Amanda<3" . Wziąłem głęboki wdech oczekując najgorszego. Nacisnąłem okienko " pokarz" i zacząłem czytać treść wiadomości.
- " Co?! Justin jak to wyjeżdżasz? Znowu? Eh , dobrze postaram się byc. Znaczy będę na pewno. Nie pozwolę ci wyjechac bez pożegnania. Kocham Cie ; * "
Odetchnąłem z ulga . Myślałem , że będzie coś gorszego ale na szczęście , przynajmniej taką miałem na dzieję , Amanda nie obraziła się .
(..)
Była równa 20:15 kiedy wyszedłem ze studia.
- Kenny ruchy śpieszę się.
Pośpieszyłem ochroniarza a on znacznie przyśpieszył . Zapiąłem pasy i zacząłem wystukiwać jakiś rytm palcami o szybę.
- Co się tak młody denerwujesz. Spokojnie.
Kenny poklepał mnie po nodze jak to robił w zwyczaju a ja wzruszyłem ramionami.
- Wyjeżdżam i co ja mam jej powiedzieć? Chciałbym ją zabrać ze sobą ale .. to chyba niemożliwe.
Pokręciłem głową i zamrugałem kilka razy
- Wszystko jest możliwe. Nie pamiętasz? Never Say Never. Twoje słowa stary.
Wzruszył ramionami.
- No niby tak ale wiesz jaki jest Scooter.
Powiedziałem po cichu a Kenny wziął głęboki wdech.
- Jak przedstawisz mu sytuacje , to myślę , że się zgodzi.
- Pogadam z nim. No dobra mniejsza o Scooter'a ale Amanda ma szkołę a poza tym jej tata jest nie do zdarcia i mnie nie lubi .
Skrzyżowałem ręce i westchnąłem głośno. Po chwili byliśmy pod moim domem . Przybiłem znowu żółwika z Kennym i pobiegłem do domu. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
- Czesc mamuś!
Pisnąłem i pocałowałem mamę w policzek.
- Zaraz przyjdzie Amanda!
Krzyknąłem wchodząc po schodach na górę .
- Justin ale my niedługo wyjeżdżamy!
- Wiem !
Odkrzyknąłem i wszedłem do pokoju. Na podłodze leżała spakowana walizka. Mama zrobiła to za mnie. Wziąłem głęboki wdech i sięgnąłem po plecak . Wsadziłem do niego laptopa , telefon , ładowarki , zeszyt , teczkę i inne najpotrzebniejsze pod ręką rzeczy. Usiadłem na łóżku i usłyszałem pukanie do drzwi. Zmarszczyłem nos i wstałem. Otworzyłem je i ujrzałem..Amandę. Wziąłem głęboki wdech a dziewczyna od razu się do mnie przytuliła. Objąłem ją rękami w pasie i zaplotłem dłonie za jej plecami. Ukryłem twarz w jej długich włosach.
- Nie chce abyś wyjeżdżał..
Wyszeptała a ja pociągnąłem nosem. Poczułem okropne ukłucie w sercu.
- Ja też nie chce ale wiesz , że nie mam innego wyjścia..
Powiedziałem nieco głośniej i zamknąłem nogą drzwi.
- Ale..jechałem s powrotem i rozmawiałem z Kennym i wpadł mi do głowy pewien pomysł.
Przejechałem dłonią po jej plecach a ona się mocniej we mnie wtuliła.
- Nie mogłabyś jechac ze mną?
Spytałem po cichu. Ona położyła dłonie na moich ramionach i spojrzała na mnie. Wzięła głęboki wdech i wzruszyła ramionami.
- Chciałabym ale..wiesz jaki jest mój tata a poza tym Scoot się zgodzi?
Zwilżyłem usta językiem. Przyłożyłem czoło do jej czoła.
- Wiem . Zadzwoń do taty. Porozmawiaj z nim a sprawę ze Scooterem zostaw dla mnie.
Wyszeptałem i przymknąłem powieki. Dziewczyna ściągnęła z mojej głowy czapkę i pocałowała mnie w czoło. Zaśmiałem się po cichu. Uwielbiałem jak tak robiła.
- Dobrze zadzwonię...daj chwilkę.
Poprosiła i wyciągnęła telefon z kieszeni. Usiadła na łóżku i wybrała numer do taty.
(..)
W między czasie kiedy ona rozmawiała , ja gadałem ze Scooterem. Scooter po kilku argumentach się zgodził. Odetchnąłem z ulgą i podziękowałem. Odłożyłem telefon i usiadłem obok mojego kwiatuszka. Pocałowałem ją w policzek.
- Justin..
- Tak?
- Nie mogę jechac...
Powiedziała smutno a ja otworzyłem szeroko oczy.
- Co?.. Cz..czemu?
Spytałem szybko a ona nagle się uśmiechnęła.
- Żartowałam!
Pisnęła i rzuciła się na mnie. Opadłem na łóżko tak , że leżała na mnie. Przytuliłem ją mocno i zaśmiałem się.
- Nie strasz mnie ...
Poprosiłem . Amanda pogłaskała mnie po policzku i wyszeptała czułe ' przepraszam ' . Delikatnie zacząłem wpijac się w jej słodkie usta ale przerwała mi mama która powiedziała abym się zbierał. Kobieta wyszła z pokoju a Amanda odskoczyła ode mnie jak oparzona.
- Justin.. ja się musze spakowac!
Powiedziała szybko i wybiegła z mojego domu. Przeczesałem palcami swoje blond kosmyki i przełknąłem głośno ślinę.
Tagi:
Rodział dziewiąty.
05.02.2012 o godz. 13:11



[justinbieber-clare]